Menu

profilki

Jacek Izworski - Węzeł światów. Dwa światy Tom 1

Tytuł: Węzeł światów. Dwa światy (Tom 1)
Autor: Jacek Izworski
Liczba stron: 282
Wydawnictwo: Dziewięć Muz
Kategoria: Fantasy


Książka przeleżała na mojej półce rok, aż w końcu po nią sięgnęłam. Czy było warto? Tutaj mam już mieszane uczucia. Z jednej strony była nie w moim guście, z drugiej zaś miała w sobie coś takiego, że byłam ciekawa ciągu dalszego, no ale od początku.

Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, więc mamy przedstawioną sytuację oczami głównego bohatera. Jest nim chłopak o imieniu Mirek, który pewnego dnia razem najbliższą sobie rodziną, jest świadkiem powstania czegoś na wzór wrót do innego świata, z których wyłaniają się postacie. Kobieta wraz z dziewczynką i zwierzęciem oraz mężczyzna, który do nich strzelał. Całe to wydarzenie jest opisane w bardzo prosty i chciałoby się napisać bez emocjonalny sposób. Mirek relacjonuje, jak jego ojciec zabił tego mężczyznę po czym padł jak kawka, tracąc przytomność. Kto nie zemdlał? Oczywiście dzieci. Przybysze z innego świata są nieufni i wystraszeni do tego jedna z nich umiera od zadanych ran. Znaleźli się w całkiem nowym wymiarze i potrzebują pomocy, którą Mirek ochoczo im oferuje, co pociąga za sobą wiele kolejnych wydarzeń. Podróż za granicę, przejście do innego świata, czy poświęcenie jakiego musiał się podjąć chłopak to najbardziej skrócona wersja tego co dziać się będzie w tej książce. Oczywiście nie mam zamiaru niczego Wam ułatwiać i streszczać co się wydarzyło.

‘’Węzeł światów” nie powalił mnie na kolana. Szczerze był jedną z tych książek, które chciało się przeczytać i jak najszybciej o nich zapomnieć, jednak nie do końca. To co czułam, czytając tę pozycję jest czymś co nie zdarza mi się nazbyt często. Albo książkę kocham, albo jej nie znoszę lub jest dla mnie neutralną odskocznią od gatunkowo ulubionych treści. W tym przypadku opowieść nie mieściła się w żadnych granicach. Dobijał mnie styl w jaki książka została napisana. Męczył mnie strasznie ten, jak na mój gust, bez emocjonalny opis wydarzeń, które gdyby naprawdę się przytrafiły, człowiek opisałby używając miliona wykrzykników, epitetów takich, że nic tylko oczy wznieść ku niebu, zaś tutaj?... stoicki spokój, poker face i tak wszystkie dwieście osiemdziesiąt dwie strony tekstu, który robił z mojego mózgu papkę. Nie wiem czy wiecie, ale moja łepecyna nie jest przystosowana do tekstu, w którym brak emocji. Ponadto, mimo że jest to pozycja fantastyczna, nie mogłam nie zauważyć jak wiele, na mój gust, sytuacji jest niemożliwych. Oczywiście biorąc pod uwagę opcje, że żyje się w normalnej rodzinie i nie chcę tu nikogo urazić jeśli takie rzeczy są uznawane za normalne u kogoś, ale na Boga… czy jakiś rodzic przyjmuje ze spokojem wiadomość, że ich własne NIEPEŁNOLETNIE dziecko właśnie zabookowało sobie i swojemu MŁODSZEMU rodzeństwu bilet przelotu z Polski do Rosji? Nie no, spoko… lećcie kochane dzieci, co wam się może złego stać? Ugryzło mnie też to, że każdy problem jaki dzieciaki napotkały na drodze był pokonywany prawie, że za pstryknięciem palców… Zwierzak wygląda jak tygrys i nie wpuszczą go do samolotu? Spoko! Mam znajomego weterynarza, wystawi odpowiednie dokumenty! Musimy polecieć do Rosji, by przedostać się do innego świata? Nie ma problemu, mój znajomy mieszka w Rosji, przenocuje nas. Ktoś jest ranny? Poczekaj mój kumpel jest lekarzem… o kurcze, mam bardzo starą taśmę, na której jest coś nagrane. Doprawdy? Zaniosę to do kolegi z klasy, który posiada sprzęt sprzed wojny gdzie bez problemu odsłuchamy co tam jest nagrane… Gdybym ja miała wszędzie takie wtyki, to nie siedziałabym we własnym pokoju i nie pisała Wam o tej książce, a leżała plackiem na łóżku gdzieś na terytorium Oxfordu… ALBO NIE!!! Jak szaleć to szaleć! Wylegiwałabym się na plaży w Kalifornii pijąc soczek z palemką… to znaczy… teraz bym spała, bo inna strefa czasowa, ale wiecie o co chodzi. Podsumowując. Pierwszy raz, czytając coś fantastycznego tak często zwracałam uwagę na fakty, które wydawały mi się być nie do ogarnięcia. Kłóciły się z moim rozumowaniem tak bardzo, że kiedy czytałam książkę myślałam – „da fak?” 

Wydaje mi się, że na razie piszę tylko to, co nie przypadło mi do gustu. Czy znalazłam jakieś plusy? Pewnie nie wiele to da jeśli napiszę, że czcionka była dopasowana i miało się wrażenie, że pozycję zjem w przeciągu jednego dnia. (oczywiście mogłabym to zrobić, ale mój mózg chyba by się musiał resetować przez następny miesiąc) Ponadto, mimo że autor uraczył mnie tak mdłym narratorem i tam gdzie ja wstawiłabym po trzy wykrzykniki, on użył kropki, to ciekawiło mnie co wydarzy się na kolejnej stronie, kolejnych dwóch stronach czy kolejnych pięćdziesięciu. Jestem na tyle zaintrygowana, że sięgnę po drugą część, jak takową dostanę w ręce. 

Nie ukrywam, że autor ma łep jak sklep. Wymyślił całkiem nowy świat, stworzenia, które go zamieszkują, wykreował system polityczny, potrawy… Nowy Świat! Jednak chciałabym się w niego wgłębiać naturalnie, tutaj zaś Mirek o wszystko pyta i na talerzu dostaje odpowiedź co i jak. Mam wrażenie, że wiele ciekawostek było po prostu zbędne lub na tym poziomie lektury mało ważne, by rozpisywać się o nich bez końca, a tu tak własnie jest. Czułam się trochę jakbym zajrzała do notatek autora na podstawie, których miał powieść napisać, innymi słowy, miałam nieodparte wrażenie, że tylko on coś z tego rozumie, mi zaś pozostało rozdziawienie buzi i kulturalne spytanie – „ ale że o co cho?”.

Co zabawne, ja nadal chcę przeczytać kontynuacje tej opowieści i to jest właśnie paradoks tego całego mojego bazgrania. Ta książka sprawia, że ja CHCĘ przeczytać jej drugą część, chociaż robi z mojego mózgu sieczkę, a narrator duchowo mnie krzywdzi tym swoim bezpłciowym podejściem do sprawy… Sam z resztą tak powiedział. 


No tak… tylko pozory. Taki przykład: Na moich oczach nieznajomy mężczyzna ukręcił kark mojemu psiakowi, następnie jednym pociągnięciem zrobił dziurę w brzuchu, gołą ręką wyciągając na wierzch flaki. Patrzyłem na to, zastanawiając się co mam zrobić. Teraz gdy to opisuje, można przyjąć, że bezczynnie stałem i się gapiłem, ale to tylko pozory.

NIECH MNIE KTOŚ ZAMORDUJE! Albo tego chłopca, co opisuje całą historię. Gdyby nie on, uważam, że pozycja byłaby naprawdę warta przeczytania, a tak, mogę Wam jedynie napisać, że takowa istnieje, a czy po nią sięgniecie to już Wasza sprawa i oczywiście na Wasza odpowiedzialność.

Moja ocena: Dostateczny

Książka bierze udział w wyzwaniach:

Czytaj dalej...

Wymianka książkowa u Dominiki #3

Już po raz trzeci wzięłam udział w wymiance organizowanej przez Dominikę i jak zwykle nie żałuję tego wyboru :) 
Co tym razem mnie czekało? Same dobrodziejstwa! :) Chciałabym Wam przedstawić paczkę, którą przysłała mi Daria :) Ci zaś, którzy wolą obejrzeć co dostałam i co sama przygotowałam również Darii, odsyłam na swój kanał. Tam udokumentowałam wszystko począwszy od pakowania paczki dla swojej parki wymiankowej i skończywszy na rozpakowywaniu paczki, którą sama dostałam :) 
Kliknij na zdjęcie

Wspomnieć muszę, że kontakt z Darią miałam (mam) fenomenalny. Mogłam liczyć na numer przesyłki jak i wiadomości nie związane z paczką. Takie tam pitolenie o szopenie :D Uważam to za duży plus i myślę, że to jest jedna z zalet takich wymianek. Poznawanie nowych ludzi, blogów, upodobań książkowych etc.
Cała paczka od Darii przedstawiała się tak.

Daria trafiła w dziesiątkę :D Praktycznie ze wszystkim, ale po kolei! Chyba wszystkich tutaj zdziwię, ale największą frajdę sprawiła mi... POCZTÓWKA! Jest to o tyle śmieszne, ponieważ Daria nie jest z Krakowa, a ja Kraków uwielbiam. Kiedy zobaczyłam tę pocztówkę, zakochałam się w niej na zabój! Jeszcze nigdy nie gapiłam się na żadną pocztówkę tak długo i z takim zainteresowaniem jak na tą. Po prostu jest zajebiaszcza!


Drugim rarytasem będzie książka, która jak sama nazwa akcji głosi jest chyba najważniejszym punktem wymianek :) Dominika poprosiła nas byśmy w ankiecie podali nasze 10 książkowych must have. Ja wśród tych dziesięciu umieściłam drugi tom Igrzysk no i proszę - piszę i mam :D Co również jest zabawne, Daria miała w planie obdarzyć mnie pierwszym tomem, ale księgarnia przez omyłkę przysłała jej część drugą... Tu chyba Bóg maczał w tym swoje palce :P Otóż pierwszą część już mam :D więc ta pomyłka jest strzałem w dziesiątkę :D Pomijam fakt, że właśnie w tych ognistych okładkach chciałam "skolekcjonować" Igrzyska. Czytanie w myślach? Telepatia? :D


Ja sama o zakładkach przypomniałam sobie dzień przed wysłaniem paczki :) I zakładki również dostałam. Nie jestem jakąś kolekcjonerką zakładek. Używam jednej do czasu, aż totalnie się zniszczy i będziemy musiały się pożegnać, mimo to bardzo się cieszę, że do grona moich "całych i zdrowych" zakładek trafią te dwie. Zwłaszcza ta ze zdaniem o wypłacie mi się podoba. To takie życiowe :D z tą różnicą, że ja częściej wchodzę na księgarnię internetową niż tą, którą mam zaledwie 6 km od miejsca zamieszkania :D

Jeśli nie napisałeś w ankiecie z wyszczególnieniem co lubisz, a co nie, to nic straconego. Razem z Darią wymieniłyśmy się takowymi informacjami na poczcie, co było bardzo dobrym pomysłem. Wiedziałyśmy w co możemy zaopatrzyć nasze paczki,a co lepiej pominąć. No i tak oto otrzymałam Cappucino, które uwielbiam i czekoladowe małe co nieco :D Słodkości nigdy za wiele :P

 Ostatnią rzeczą jaką znalazłam w paczce były krem do rąk i paznokci oraz maska do skóry (chyba tak to się mówi :D )
Krem wyląduje w mojej torbie i będzie ze mną podróżował do pracy. Moja praca powoduje, ze sucha staje się szorstka i sucha więc krem jak najbardziej na propsie. Jeśli chodzi o maskę, to chcę ją w najbliższym czasie przetestować :D

Zachęcam Was do tego byście brali udział w takich wymiankach. Oprócz paczki, w której możecie znaleźć przedmioty, o których od dłuższego czasu myśleliście by się w nie zaopatrzyć, możecie poznać również ciekawe osoby :) według mnie wymianki takie mają w sobie więcej zalet niż wad. Z resztą jakie wady można tu wymienic... ja chyba takowych nie dostrzegam. 

Podobała się Wam moja paczka? Ja jestem jak najbardziej zadowolona i jestem przekonana, że nie była to moja ostatnia wymianka książkowa u Dominiki, w której biorę udział :)
Czytaj dalej...

Fantazyjny Alfabet Stronicowy - Sierpień


Literka na miesiąc sierpień to: L
Zgłoszenia przyjmuję pod tym postem


Spis osób biorących udział w wyzwaniu i ich recenzje:

1. Oxfordka
2. martucha180
Czarownica - Anna Litwinek  (400 stron)
3. addictedtobooks
4. Kamilla


5. Daria S

Klasyfikacja według liczby przeczytanych stron:



1. martucha180 - 790 (styczeń) + 282 (luty) + 994 (marzec) + 1 317 (kwiecień) + 309 (maj) + 1 305 (czerwiec) + 879 (lipiec) = 5 876 + 400 + 103 +
2. Daria S - 2 056 (kwiecień) + 1 066 (maj) + 920 (czerwiec) + 464 (lipiec) = 4 506 + 126 +
3. Kamilla - 330 (marzec) + 294 (kwiecień) + 354 (maj) = 978
4. addictedtobooks - 473(styczeń) + 352 (czerwiec) = 825
5. Oxfordka - 490 (marzec) = 490



Dotychczasowe literki:

Styczeń: F
Luty: I
Marzec: N
Kwiecień: D
Maj: E
Czerwiec: H
Lipiec: U
Sierpień: L
Czytaj dalej...

Andrzej Sapkowski - Wiedźmin. Chrzest ognia


Tytuł: Wiedźmin. Chrzest ognia
Autor: Andrzej Sapkowski
Liczba stron: 333
Wydawnictwo: superNOWA
Kategoria: Fantasy

Geralt wyrusza w podróż by odnaleźć przeznaczone mu Dziecko Niespodziankę. Wraz z nim podąża Jaskier, łuczniczka Milva oraz inni napotkani na drodze towarzysze. Jak skończy się przygoda kompanii? To właśnie jest głównym tematem tej części "Wiedźmina".
Książka ta w większej mierze skupia się tylko i wyłącznie na historii Geralta i jego poszukiwaniach. Wraz z nim idzie oczywiście Jaskier, który akurat w tym tomie zaczął mnie denerwować. O tyle o ile lubię jego potyczki słowne z wiedźminem i tok myślenia, o tyle jego niewyparzonej gęby już nie znoszę. Trubadurowi nie można nic powierzyć w tajemnicy, gdyż jak nie przekształci tego w balladę głoszącą wszem i wobec co i jak, to wypapla to pierwszej lepszej napotkanej osobie, którą uzna za godną zaufania od razu kiedy ta chociażby przyjacielsko pomacha w jego stronę. To nie ma znaczenia, że za minutę będzie usiłowała wepchać mu nóż między żebra... pomachał mu więc spoko gość... Taaaaa...


Akurat w tej części też bym tego żałowała. Jaskier jest jak taka pleciucha, co wszystko musi wiedzieć i od razu puścić najświeższe ploteczki w świat.
Cały czas szukam w książkach Sapkowskiego postaci, które miałam okazję poznać w grze Wiedźmin. Dziki Gon. Tym razem w końcu poznaje książkowego Zoltana. Krasnoluda napotkanego przez wiedźmina w czasie podróży. Zawsze byłam ciekawa w jakich okolicznościach się poznali no i dostaję tutaj odpowiedź.
Bardzo podobała mi się kompania, która wraz z wiedźminem ruszyła na poszukiwania Ciri. Wyglądało to trochę jak Drużyna Pierścienia z Władcy Pierścieni, po za tym skład tej paczki był tak zróżnicowany, że każda postać wnosiła coś od siebie. Nie ma tu mowy o nudzie.
To właśnie ta pozycja jest w większej mierze poświęcona Geraltowi. Cały czas jesteśmy świadkami jego podróży, poznajemy go bardziej dzięki czemu możemy jeszcze głębiej wpaść w fabułę. Sapkowski oszczędził nam zbędnych wątków prowadzonych wojen przez królów czy tajnych zebrań. Ta część jest cała Geralta, co z całą pewnością spodoba się fanom wiedźmina. W końcu tytuł książki zobowiązuje.

Moja ocena: Dobry

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytaj dalej...

Henry H. Neff - Gobelin. Demon i kuźnia



Tytuł: Gobelin. Demon i kuźnia
Autor: Henry H. Neff
Liczba stron: 555
Przekład: Katarzyna Rosłan
Wydawnictwo: Świat książki
Kategoria: Fantasy


Jeśli męczy Cię czytanie, a chcesz się dowiedzieć co myślę na temat tej książki, możesz również zajrzeć na mój kanał YT. Tam znajdziesz wideo dotyczące tej książki! :) Zapraszam :)

Trzecia część przygód Maxa McDanielsa rozpoczyna się od takiego... podsumowania i rozwinięcia zakończenia części drugiej. Autor opisuje nam życie w Rowan, po przegranej walce, jak ludzie prosperują i radzą sobie po wydarzeniach mających miejsce w "Drugim oblężeniu". Później dostajemy obuchem.

Demony panoszą się po całym świecie i roszczą sobie do niego prawa, a zwłaszcza Astaroth, który jest w posiadaniu Księgi Początku, dzięki której może kreować rzeczywistość od podstaw, może niszczyć i tworzyć... może robić wszystko. No i tak też czyni. Z ludzi zamieszkujących Rowan i przynależne jej tereny robi sługusów i niewolników, których wymyśloną przez siebie umową "zamyka" w obrzeżach Rowan, sam zaś niczym artysta zaczyna przemeblowywać świat. Oczywiście ludzie się buntują, ale boją się działać. Jakikolwiek sprzeciw może grozić nawet śmiercią, a umowa pomiędzy nimi a Astarothem wydaje się być dosyć łagodna biorąc pod uwagę z kim została zawarta. - Możecie robić wszystko, ale nie wychylajcie nosa poza teren szkoły i terenów do niej przynależnych. Nawet Max, który z natury jest porywczy i osobiście ja wolałabym mu nie zaleźć pod skórę, na początku jest potulny.



Oczywiście wszystko do pewnego momentu, ponieważ nasz bohater się buntuje i ma zamiar opuścić mury Rowan. Ma ku temu swoje powody i reszta nie może mu tego zabronić (pomijam, że chłopak ma czternaście-piętnaście lat).

Po za granicami szkoły zastaje totalną dzicz. Państwa takie jak Francja, Niemcy czy Polska przestają istnieć, dookoła widać tylko lasy, trawy i krzaki. Teren wygląda jakby był niezamieszkiwany przez cywilizację. Totalna głusza.

Max jednak na swojej drodze spotyka kilka osób, z którymi na swój sposób się zaprzyjaźnia i spędza z nimi spory kawałek czasu, potem jego plany nieco się komplikują za sprawą demona Prusiasa i kiedy ponownie chłopak się buntuje (a trzeba wiedzieć, że demony raczej nie przepadają za sprzeciwem) trafia do niewoli, z której wyciąga go druh z bractwa, do którego oboje należą, oraz przyjaciel z pokoju, mianowany największym współczesnym czarownikiem zaraz po Eliasie Bramie.

To wtedy zaczyna się na prawdę dziać. O ile do tej chwili czytałam z zaciekawienie to od momentu odbicia Maxa, po prostu połykałam tę książkę.

Towarzysze mają plan, robią "mini rozpierduchę" na imprezie demonów, która jest "początkiem końca" tej książki. Co prawda nie udaje się zabić demona i Astaroth dalej jest w posiadaniu Księgi Początku, jednak zyskujemy coś bardzo ważnego, co w kolejnych tomach uważam, że będzie kluczowym aspektem!

Okładka książki nie przyciągnęła mojej uwagi. W ogóle "Gobelin" to taka książka, która wpadła w moje ręce całkiem przez przypadek, dzięki znajomemu, który mi ją polecił. Strony tej pozycji są cieniutkie. Posiada ona 555 stron, a jest cieńsza od książki "Cuda", która miała tych stron mniej!

Ubolewam nad tym, że trzeci tom to ostatnia cześć przetłumaczona na język polski. Mam cichą nadzieję, że wydawnictwo podejmie się jej kontynuacji i ponownie będę mogła zagłębić się w świat magii i czarów. To najlepsza z wszystkich (tych trzech) części, jakie miałam przyjemność przeczytać. Autor niejednokrotnie sprawił, że oczy wychodziły mi na wierz ze zdziwienia. Akcja była dynamiczna, czasem zwalniała, jednak zawsze coś się działo i nie było kiedy odejść od książki. Ją się po prostu "zjadało". Bardzo ubolewam również, że twórczość Henrego Neffa nie jest jeszcze znana wielu osobą, dlatego podejmuje się wyzwania szerzenia jego dzieł i za każdym razem kiedy będzie taka okazja, napomnę o jego książkach. Na prawdę uważam, że warto się zaznajomić z cyklem Gobelina. Zwłaszcza bardzo polecam tę pozycję fanom Harrego Pottera. Uważam, że spodoba im się ta historia równie mocno jak mi.

Moja ocena: Celujący

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytaj dalej...

Eric Metaxas - Cuda. Czym są, dlaczego się zdarzają i jak mogą zmienić twoje życie


Tytuł: Cuda. Czym są, dlaczego się zdarzają i jak mogą zmienić twoje życie"
Autor: Eric Metaxas
Liczba stron: 472
Przekład: Łukasz Müller
Wydawnictwo: Znak
Kategoria: Literatura współczesna

Intrygujący tytuł, okładka, która przyciąga wzrok... co zatem z treścią tej pozycji? Jak sama nazwa wskazuje mamy tutaj do czynienia z cudami, które przydarzyły się ludziom. Tych ludzi możemy "wygooglować" w Internecie przy odrobinie szczęścia, możemy zobaczyć jak wyglądają i z książki dowiedzieć się czego doświadczyli w życiu. Eric Metaxas postanowił stworzyć książkę, gdzie umieści historie znanych sobie osób, które doznały cudu. Pozycja ta podzielona jest na dwie części. Pierwsza z nich określa nam mniej więcej czym jest cud, "z czym to się je" i o co tak właściwie chodzi. Autor sam podkreślał, że można, a nawet zachęca do tego by książkę przeczytać od drugiej części, gdzie ma skatalogowane poszczególne cuda takie jak uzdrowienia czy nawrócenia, następnie wrócić do początku książki. Ja jednak wolałam lecieć z tematem od początku do końca, nie miksować pozycji na różne sposoby. W końcu została stworzona tak, a nie inaczej więc był w tym jakiś "wyższy cel".


Jeśli chodzi o moje odczucia. Książka zdecydowanie nie należy do tych, za którymi szaleje, które muszą być moim "must have" i koniecznie chcę je przeczytać. Nie zaskoczyła mnie niczym... No może kilkoma informacjami o wszechświecie, kosmosie, stworzeniu świata. Reszta wydawała mi się być oczywista, lub do zaakceptowania bez zbędnego "wow! nie wierzę!". Otóż wierzę. Na swój sposób, choć przyznam, że z wiekiem uważam się za bardziej wierzącą niż kiedyś... Czemu to piszę? A no książka ta jest właśnie typowo... religijna. Autor często, gęsto mówi o Bogu, o wierze w niego, cudach których dokonał Chrystus. Jak sam pisał "zwariował na punkcie Boga" i takie można odnieść wrażenie po przeczytaniu prawie pięciuset stron, gdzie mowa jest o Bogu i cudach, które czyni. Opowiadania umieszczone w tej pozycji czasem wydawały mi się być jakby z innej epoki. Autor cytował wiele wypowiedzi ludzi doświadczających cudu. Mówili oni o swoich przeczuciach, że "Bóg im powiedział i czują wewnętrzną potrzebę, by spełnić polecenie Stwórcy". Miałam wrażenie jakbym przeniosła się jakieś dwa tysiące lat wstecz i słuchała tych ludzi, którzy wypowiadają się takim formalnym tonem, poważnym i jakby co najmniej doświadczyli objawienia ( w tym przypadku akurat faktycznie takowego doświadczali).

Byłam ciekawa o jakich to cudach autor chce napisać. Spodziewałam się śmierci klinicznej, objawień w niebie, szokujących wyznań świadków... w większości otrzymałam "przeświadczenia, że Bóg do mnie przemawia i tak powinienem uczynić". Nie sprawiło to na mnie najmniejszego wrażenia, było to takie... prostolinijne, jeśli można nazwać prostolinijnym całkowity zanik guza, czy "odfrunięcie" z przepaści na stałe podłoże. Bardziej nastawiałam się na historię w rodzaju tej z "Niebo istnieje... Naprawdę!". Sądziłam, że po przeczytaniu tej lektury zacznę postrzegać swoje życie w inny sposób, zauważę pewne zmiany... Nic z tego. To była jedna z tych książek, które czytało się bo nadarzyła się okazja i nie były tak złe, że chciało się je rzucić przez całą długość pokoju. Nie oszukujmy się. Głównym motywatorem do przeczytania książki była jej okładka i tytuł. Sami odpowiedzcie sobie na pytanie: Czego oczekujecie po książce, która nosi tytuł "Cuda. Czym są, dlaczego się zdarzają i jak mogą zmienić twoje życie"? No właśnie... też myślałam o czymś bardziej niewiarygodnym. Oczywiście pozycja nie jest najgorsza (chyba nic nie pobije Fionavarskiego Gobelinu), nie jest dopuszczalna, ponieważ były momenty, w których naprawdę czytałam "Cuda" z zapartym tchem, a historie były napisane, jak biografie w ciekawy i intrygujący sposób. Całość jednak nie zaskoczyła mnie, przyjęłam wszystko do wiadomości i odłożyłam książkę na półkę z neutralnymi odczuciami. Nie przeczytałabym jej ponownie, ponieważ to nie gatunek, w którym się lubuje, nie ma tam typowych dialogów czy opisów przyrody. To taki dokument oparty na faktach, zaś ja+książka+fakty=ZUO. Po prostu nie przepadam za takimi typami książek. Jeśli jednak ktoś chciałby zapoznać się z tą pozycją to proszę bardzo. Nie umrzecie po jej przeczytaniu, może coś wyniesiecie, czegoś się dowiecie, a być może wzruszycie ramionami, powiecie: "Ok przeczytane" i odłożycie książkę na półkę, w niepamięć. Wszystko zależy od konta widzenia i tego co kogo interesuje.

Moja ocena: Dostateczny

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytaj dalej...

Mój You Tube w pigułce

Jeśli ktoś pominie jakiś filmik na You Tube, nic straconego :) będę tutaj umieszczać namiary do KAŻDEGO nagranego przeze mnie filmiku :) także będziecie mieli mojego YT w jednym konkretnym miejscu :)
Zapraszam do subskrypcji, łapek i reszty pierdół :D 

RÓŻNE

RECENZJE
Czytaj dalej...
Literacka fantazja © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka