Anna Klejzerowicz - Córka Czarownicy



Tytuł: Córka Czarownicy

Autor: Anna Klejzerowicz

Liczba stron: 312

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Kategoria: obyczaj, kryminał

Już na samym początku Wam napiszę, że tytuł książki mnie definitywnie zbił z tropu. Spodziewałam się magi, czarów, czegoś nadprzyrodzonego... w końcu czarownice potrafią czarować... niestety (lub stety) nic takiego magicznego nie znalazłam. Zarówno w tytułowej córce czarownicy jak i w ogóle w całej książce.

Rzadko kiedy zdarza się, żebym sięgała po książki inne niż gatunku fantasy, a tu proszę - sięgnęłam. Myślę, że jest to powieść z gatunku literatury obyczajowej, gdzie można też spotkać, a nawet trudno ich nie zauważyć, pewnych wątków kryminalnych.

Kontynuacja losów bohaterów „Czarownicy”. 

Małgosia, już jako 22-letnia studentka, przyjeżdża na wakacje do swoich przybranych rodziców: Michała i Ady. Po kilku dniach pobytu na wsi zachowanie dziewczyny wywołuje ich niepokój. Małgosia jest blada, śnią się jej koszmary, budzi się z krzykiem, traci apetyt i dobry humor. Znika na wiele godzin, nikomu nie mówi, dokąd chodzi. Nawet Damian, przyjaciel z dzieciństwa, teraz w niej zakochany, nie wie, co dręczy dziewczynę. 

Małgosia nerwowo reaguje na wszelkie pytania, traci kontakt z otoczeniem. Rodzina przypuszcza, że wróciły jej dawne problemy psychiczne. Gosia ponownie musi zmierzyć się ze swoją przeszłością. Jaki mroczny sekret skrywa? Czy po latach potrafi się z niego wyzwolić...


Taki tekst można przeczytać na tylnej okładce książki. Zaciekawił? Mnie tak, dlatego tym bardziej sięgnęłam po tą pozycję. Książkę czyta się szybko. Jest przyjemna w odbiorze, a co najważniejsze główna bohaterka nazywa się tak samo jak ja :D czyli Gosia. Zauważyłam nawet dużo podobieństw z główną bohaterką przez co w pewien sposób czytałam tą książkę z jeszcze większym zaciekawieniem. Chociażby jej "upartość jak osioł" :)

Dziewczyna przyjeżdża na wakacje do swoich przyszywanych rodziców, gdzie po zaledwie dniu pobytu popada w niewyjaśnioną panikę i histerię. Nikt nie wie co nagle spowodowało, że Gosia zamyka się w czterech ścianach sypialni i dlaczego unika innych, dlatego jej rodzice starają się szukać wyjaśnienia u Damiana - kolegi z dzieciństwa, z którym dziewczyna się przyjaźni.

Podoba mi się podział narracji występujący w książce. Dzięki temu mamy jasno nakrojone sytuacje, które wcześniej były niejasne i tajemnicze. Na przykład pan Michał - przyszywany ojciec Gosi, dokładnie nie wiedział co jej się stało, dlatego pytał Damiana. W tym momencie narrację przejmuje chłopak i opowiada swoją wersję wydarzeń, przez co, to co było niejasne nagle robi się klarowne.

Zachowanie głównej bohaterki niejednokrotnie mnie irytowało. Wydawała się być rozhisteryzowaną dziewczyną, która na widok zwykłych zdjęć dostawała szału i wyżywała się na wszystkich, którzy ją otaczali. Nie podobało mi się to ponieważ, trwało to większą połowę książki i zaczynało męczyć...

Kiedy sytuacja zaczyna się wyjaśniać, a Gosia w końcu postanawia wygadać się rodzicom, następuje jej narracja. Nie wiem czy jestem przyzwyczajona do długich zdań czy może one są faktycznie tak krótkie, że mieści się w nich jedynie podmiot, orzeczenie i dopełnienie... Opowieść oczami Małgosi wydaje mi się być długą bez końca paplaniną o czymś co tak na prawdę można by było zmieścić na maksymalnie czterech stronach. Jednakże rozumiem również zaangażowanie autorki, by ktoś kto czyta Córkę Czarownicy wiedział ze wszystkimi szczegółami co tak na prawdę się wydarzyło, a nie tylko strzępki informacji, a resztę sam sobie dopowiadał. Boli mnie jedynie dziwny język jakim się ty posługuje. Zdania są niebywale krótkie. Coś w stylu - Poszłam do lasu. Zobaczyłam wiewiórkę obok drzewa. To nie było zwykłe drzewo. Miało liście koloru różowego....

Bardzo się męczę mając takie krótkie zdania. Czuję się jakbym czytała jakąś wiadomość przesłaną telegramem... Nie podobał mi się ten styl wypowiedzi. STOP. Myślę, że w innej książce tej autorki już tak nie będzie. STOP. Koniec moich wywodów. STOP.

Anna Klejzerowicz urozmaiciła jednak tą powieść wdrążając w historię Gosi... jej babcię! To rygorystyczna o ile nie dyktatorska kobiecina, która zawsze musiała postawić na swoim i nie obchodziło jej zdanie innych na ten temat. Szczerze uśmiałam się nie raz poprzez jej staroświeckie, ale jakże zabawne poglądy!


- A gdzie wisienka? - przerwała jej moja teściowa.

- Słucham?

- Gdzie wisienka, pytam.

- Ale jaka wisienka?

- Wisienka na torcie, łaskawa pani!
Zza pleców kata zacząłem dawać obsłudze rozpaczliwe znaki, by milczała i nie pozwoliła się sprowokować. Ta jednak, nieświadoma, brnęła uparcie:
- Wisienki są w środku, w masie.
- Proszę natychmiast położyć na wierzchu wisienkę! Ma stanowić dekorację. O, ta może być(...) dama nie zwracała uwagi na sam proces pakowania, zajęta obserwowaniem wnętrza lokalu.
- Cóż za brak elegancji! - skrytykowała. - I tylko jeden stolik. Doprawdy, przydałoby się wam więcej stylu...

Mimo babcinej odmienności, polubiłam tą kobiecinę od razu. Wprowadzała do książki wiele radości, której nie mogłam oczekiwać, czytając historię Gosi, która należała do tragicznych, wręcz odbijających się na psychice małego dziecka, którym niegdyś była główna bohaterka. Jej opowieść jest wzruszająca, a zarazem doprowadza do tego, że darzymy dziewczynę pełnym podziwem i zachwytem.
Na końcu książki wypowiada się pan Paweł - przyjaciel ojca dziewczyny, który jest dziennikarzem. Spodobała mi się jego historia o rozbudowie wsi, w której mieszka, jak niegdyś żyli w niej ludzie i co robili... Można by rzecz - historia oparta na faktach, ponieważ wspomina on o nadużywaniu alkoholu przez osoby, które tak na prawdę nie wiedzą co z sobą zrobić. Jest to smutne, ale moim zdaniem prawdziwe. Ludzi bezrobotni, bez rodziny i przyjaciół próbują odnaleźć zatracone szczęście w butelce wina co ich zatraca i ciągnie na sam dół. Lubię historie ludzi, którzy kiedyś żyli. Nie opowieści o wojnie, ale o tym jak ludzie się bawili. Gdzie chadzali, czym się zajmowali, jak wyglądał ich zwykły dzień, który my poświęcamy gapieniem się w monitor komputera, telewizora czy komórki...

Jako, że nie była to książka fantasy nieco trudno mi było się do niej przekonać. Brakowało mi jak diabli tego elementu nierealności; oderwania się od tej szarej codzienności; wypłynięcia na szerokie wody fantazji. Mimo to książki nie zaliczam do tych przy których zmarnowałam czas. Opowieść Anny Klejzerowicz pokazuje jak dorośli ludzie potrafią wpłynąć na młodego człowieka, jakie uszczerbki na ich zdrowiu są w stanie im wyrządzić nawet przez jedno słowo; jeden gest. Myślę, że książka ta ukazuje nam życie dziecka, którego dorosły człowiek nie jest w stanie zrozumieć, pochłonięty własnymi problemami przez co czasem odbija się to na dalszym zachowaniu młodej osoby. Pozostają znaki; nawyki, z których ciężko się wyswobodzić bez drugiej osoby i trzeba się zmierzyć ze swoimi koszmarami z dzieciństwa dopiero wtedy, kiedy jest się już pełnoletnim tak jak Gosia.
Ocena: Dobry
Książka ta bierze udział w wyzwaniach: 2,4 + 1,8 = 4,2 zatem 165-4,2= 160,8 pozostało


12 komentarze:

  1. Czyli to jest jakby 2 tom, a pierwszy to Czarownica? oo, to szkoda, bo ja mam taki nałóg, że muszę od początku i kropka :) nie było magii ooo niedobrze, też sugerowałam się tytułem i myślałam, że będą różne czary mary :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tak pisze, chociaż ona mi się wydaje być wyodrębnioną częścią na którą ta rzekoma jedynka nie miała wpływu. Wszystkie postacie są przedstawione jakby się je poznawało od początku; od podstaw...

      Usuń
    2. Czyli, że śmiało można zaczynać od tej pozycji ;]

      Usuń
    3. /klucznik: dodaję +1 pkt za autor jest kobietą

      Usuń
  2. Biorę Twoją opinię sobie do serca - jako że sama przyznajesz, ze rzadko sięgasz po powieści obyczajowe - Twoja recenzja wydaje mi się bardziej obiektywna. Autorkę już dawno chciałam poznać - może wreszcie nadarzy się ku temu okazja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję się odpowiedzialna za Twój czas! :D
      Przestrzegam jedynie za stylem pisania. Mi nie przypadł do gustu bo był zbyt... prosty. :D

      Usuń
  3. Szkoda, że to kontynuacja bo zdecydowanie wolę zaczynać od początku :) Nie mniej Gosiu jestem w kolejce do przeczytania tej książki, bo fabuła jak i Twoja recenzja zachęcają :D :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem dziwnym typem, bo nie lubię polskich pisarek. Nie wiem dlaczego, parę razy sięgałam po kobiecą literaturę polską i nie byłam usatysfakcjonowana. Sam opis książki wydaje się ciekawy, twoja recenzja również. Nakreśla wiele kwestii, które są dla mnie jako czytelnika niezmiernie ważne, aczkolwiek nie jestem przekonana czy to pozycja dla mnie :)
    Pozdrawiam,
    coffeeinpoland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj. Tak się cieszę, że postanowiłaś zmienić na chwilkę chociaż gatunek czytanej literatury;) Oczywiście punkt dla Ciebie za wyzwanie"Gatunkowy miesięcznik" Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Książkę czytałam i całkiem miło wspominam, aczkolwiek bardziej mi się podobała nowsza powieść autorki, czyli ,,List z Powstania'', który serdecznie ci polecam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejku, a ja myślałam że to o czarach czy o magii, a tu nic :))
    Specjalnie wygoglowałam sobie pierwszą część, czyli "Czarownicę" i wiem że opowiada ona losy Michała i Ady. Opowieść jako tako fajnie brzmi, ale mam awersję do czytania nie od początku. To tak jakby wziąć książkę i zacząć czytać od 10 rozdziału :D Niemniej jednak czarująca okładka i tytuł zachęcają do sięgnięcia po tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta okładka jest urzekająca, widzę, że to raczej takie czytadło na raz. Może kiedyś po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń

Jest mi niezmiernie miło, za to że poświęciłeś swój czas i przeczytałeś mój wpis. Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, za każdą radę i krytykę. Mam nadzieję, że jeszcze do mnie zawitasz czytelniku!

Obserwatorzy

Obserwatorzy google