Było, minęło

2014 rok powoli dobiega ku końcowi. Wszyscy - a przynajmniej większa część blogowiczów, składa życzenia noworoczne, lub pisze podsumowanie minionego roku. U mnie podsumowanko będzie można zobaczyć jutro (przynajmniej mam taką nadzieję) dziś zaś skupię się na ostatnim wpisie z projektu u Różowej Klary

Było, minęło... większość zapewne będzie wspominać co się wydarzyło, że święta już za nami, wymarzone wakacje również, cały 2014 rok idzie w pi... no ten.. :P A ja przedstawię Wam coś co też minie, jednak mam zaplanowane na rok 2015.

Mój magiczny kalendarz "się ukończył" wczoraj, podczas budowania domu w Simsach 4, zabijania plugawców w Dragon Age'u oraz hihrania się u Remigiusza Maciaszka z przejechania dwóch facetów jedzących kanapkę na porcie w GTA V :P Efekt mojej pracy właśnie Wam przedstawię :)

Tak oto prezentuje się okładka mojego kalendarza. Lubię takie przełamanie kolorów. Coś jest czarno białe i tu nagle pach! Różowe drzewo. To dodaje zdjęciu takiego... nie wiem jak to nazwać... Takiej żywotności, większego zainteresowania i w ogóle ładnie to wygląda - przynajmniej ja tak uważam. Zeszyt ten kupiłam w hurtowni papierniczej za 10 zł o ile dobrze pamiętam. Jest troszkę większy niż te standardowe zeszyty, w których pisze się w szkole i myślałam, że będzie to wadą, a okazało się iż jest to jedna z większych zalet tego niepozornego zeszytu. Wspomnieć powinnam, że ma on 160 kartek.








Tuż po otworzeniu ukazuje się mi przyklejona koperta, do której mam zamiar wkładać wszelkie recepty, karteczki z umówionym terminem do lekarza, znaczki pocztowe kupione "na zaś" i wszystko co jest w pewien sposób ważne i nie chcę by się zgubiło, a mam świadomość, że do kalendarza zaglądać będę praktycznie codziennie.

Na pomysł ten wpadłam jeszcze w tym roku, kiedy to wszystkie wyciągi bankowe, jakieś przelewy pocztowe i znaczki zaczęły się walać po całym domu, a ja szukałam ich godzinami, bo nagle były potrzebne. Od tej chwili nie mam już tego problemu. Kiedy zastanawiam się gdzie coś posiałam, to zawsze sprawdzam właśnie tą kopertę.






Na kolejnej stronie mam swoje postanowienia na rok 2015. Tegoroczne postanowienia być może ujawnię jutro :)
Ciekawe czy zapełnię wszystkie te kolorowe krateczki :)
A co się w nich znajdzie mam nadzieję będę mogła Wam pokazać pod koniec tego roku, który za już niecałe 11h (tak piszę to o 13:31, ale oglądam przy okazji Rocka, więc czas może się wydłużyć :P nie piszę tego 5h :D )się skończy :).












Kolejne kartki mają w sobie passy do różnych kont - np do blogspota oraz adresy do osób z którymi koresponduję, lub mam takowy zamiar. Nie sposób jest zapamiętać kto gdzie mieszka i takie rozwiązanie wydaje mi się idealne. Mam nadzieję, że przybędzie mi trochę adresów, a o opłaty znaczkowe będę się martwić potem :D
Największa mordęga przed nami :) to były takie dodatki ponieważ kalendarz zaczyna się właśnie teraz! :)

 Każdy nowy miesiąc zaczynam taką właśnie rubryczką gdzie widzę cały miesiąc, na dole mam legendę, gdzie poszczególnymi kolorami piszę co jak gdzie i kiedy. Umieszczam tu kto kiedy się urodził, daty premier książkowych, koncerty, data wyników konkursu, wizyty u lekarza, spotkania autorskie itd. Tutaj widzę jak na tacy o rzeczach, które powinnam pamiętać, a jak wiadomo człowiek nie zawsze pamięta :D (masło maślane)
Po drugiej stronie mam "liczniki", "podsumowanie miesiąca" oraz tajemnicze "MN" do którego nie będę się odwoływać ponieważ to moje takie tajemne :P
Licznik jest dla mnie czymś w rodzaju motywacji. Jest też on cholernie czasochłonny, ponieważ komu będzie się chciało liczyć ile zdjęć napstrykał w miesiącu, albo ile stron w wordzie napisał... no ale tak sobie wymyśliłam. Dzień zrealizowania ma mi ułatwić robotę z podliczaniem końcowym, np zrobię 45 zdjęć 10 stycznia a 24 stycznia zrobię 138 no i to wszystko sobie zapiszę potem zsumuję i wyjdzie mi liczba ogółem. Strasznie lubię takie akcje, ponieważ one motywują mnie do tego bym robiła tego czegoś więcej. Stąd być może również mam tak rozległe podsumowania miesięcy na swoim blogu :D pełno cyferek, liczb i pewnie połowa z Was i tak zastanawia się po co tego tyle. Tak więc ta strona jest takim moim motywatorem :) 


 No i poszczególne dni osobno. Wszystko robiłam własnoręcznie, kartka po kartce, krateczka po krateczce, linia do linii :D
Każdy dzień ma 4 tabelki.
- Co się wydarzyło - czyli + i - danego dnia, np +kupiłam książkę, +posprzątałam pokój, - bolała mnie głowa.
- Zadania Codziennie - czyli zadania, które mam zrobić w danym dniu typu "umyć naczynia", "uczesać się w dobieranego", "napisać notke na logu"
- Przemyślenia - mają mi służyć do moich odczuć w danym dniu. Jest to jakby takie słowne podsumowanie "co się wydarzyło" np: Posprzątałam dziś pokój i w końcu nie ma syfu... czasem przydaje się sięgnąć po miotłę.
- Lekko przymusowe - to rubryka do czynności, których nie za bardzo chce mi się robić, ale dzięki nim wiem, że w pewien sposób coś osiągnę, poprawię coś w sobie i w gruncie rzeczy, pod koniec roku pomyślę "kurde, warto było się pomęczyć". Sądzę, że w pierwszych tygodniach, może miesiącach z pewnością pojawi się tu opcja "ćwiczyć" oraz "angielski". Lenia mam do ćwiczeń, zawsze znajdę wymówkę. Angielski lubię, lecz żeby go rozumieć trzeba się go nauczyć, a ja i nauka to nie jest dobry duet. :) Zrobiłam jeszcze zdjęcia różnych miesięcy. Aby nie było nudno, każdy miesiąc mam w innym kolorze tabelki. Mam 4 mazaki więc cztery barwy miesięcy:

1)

2)


3)

4)

 Jako, że hasła już mi się nie mieszczą na początku, postanowiłam przedłużyć ten dział zaraz po zakończeniu kalendarza :) Poświęciłam mu parę kartek, by mógł się spokojnie zapełniać :)

 Wytyczne do postanowień to dział, który ma mi ułatwić moje dążenie do poszczególnych postanowień na rok 2015. Przykładowo chciałabym mieć kota. Postanawiam sobie, że w styczniu rozejrzę się w internecie za pobliskimi schroniskami, wybadam gdzie najlepiej itd. Kolejnym krokiem będzie wybór kocurka, czy ma to być jakiś rasowy czy taki zwyklaczek. To zadanie przeznaczyłabym na przykład na luty itd.
Sztuką nie jest wyznaczyć sobie cel i chcieć go zrealizować od tak za pstryknięciem palców. Sztuką jest ten cel przemyśleć i za pomocą małych kroków go osiągać, a przecież wiadomo, że te małe kroki to również nasze małe osiągnięcia i główna nagroda jaką jest właśnie dokonanie tego celu jest o tyle większa o ile bardziej staraliśmy się na nią zapracować. Ja na przykład nie czuję satysfakcji wzięcia od rodziców kasy i kupienia sobie wymarzonych butów. Satysfakcję osiągam kiedy za własne, ciężko zarobione pieniądze, pójdę do sklepu i kupię te buty wiedząc, że "mi się należą", ponieważ pracowałam na to i mój wysiłek się opłacał. Na te wytyczne pozostawiłam sobie cztery strony zeszytu i każdy miesiąc zaczyna się od nowej kartki.


 Coś mnie "trzepło" i zaczynam się interesować swoimi włosami. Stąd również rubryka "Odnośnie włosów" Będę tu zapisywać kiedy i czym myłam włosy, czy je prostowałam karbowałam, kręciłam, czy były podcinane oraz wszystko co włosów się tyczy.
 I na tym kończy się mój kalendarz. Pozostało w nim jeszcze miejsce na potencjalne pomysły, ale póki co taka zawartość mojego kalendarza mi odpowiada. Tutaj chciałam Wam jeszcze pokazać jak mój kalendarz wygląda ciut z daleka, z boków  i w środku :D żebyście uwierzyli ile roboty w niego włożyłam (kilkadziesiąt odcinków Remigiusza Maciaszka umiliło mi czas podczas "tabelkowania" jak ja to nazywałam)



Mam nadzieję, że podoba się Wam mój kalendarz i że będzie mi dobrze służył w nadchodzącym roku. Teraz pewnie zastanawiacie się co ten "zeszyt" ma wspólnego z projektem u Różowej Klary. Otóż tematem przewodnim jest "Było, minęło" a ja pokazałam coś co "będzie" ale jednak minie :) kalendarz jest jak zegarek. Posiada 12 stref czasowych (12 miesięcy) ma te same sekundy, 1,2,3,4 (dni 1, 2,3,4) jest odmierzaczem czasu, choć w nieco innych wymiarach. Z godziną 24:00 pożegnamy rok 2014 i przywitamy 2015. Jednak kalendarzowy 1 styczeń 2015 minie, wakacje 2015 miną, święta i Sylwester minie i czas będzie pożegnać ten rok a przywitać kolejny - 2016 z kolejnym kalendarzem, kolejnymi postanowieniami.  Wszystko było i wszystko minęło. To co napisałam na początku zostało już napisane i należy do przeszłości, to co napiszę jutro również stanie się tym "było" ponieważ za dwa dni będzie historią. Myślę, że jakkolwiek, by na to nie spojrzeć to każdy wpis ma tu sens, każdy temat, każda myśl i pomysł na tę notkę. Dlatego (a czemu by nie) zrobiłam dwa w jednym - wzięłam udział w projekcie i przedstawiłam Wam swój kalendarz na rok 2015, który tak jak ten - minie i będziemy mogli mówić - ach... byłom minęło.

6 komentarze:

  1. Podziwiam Cię Gosiu,mi by się nie chciało.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Trochę" tego jest. :D Też kiedyś prowadziłam podobny zeszyt, ale znudziło mi się po pewnym czasie. Tobie życzę wytrwałości.
    Dla mnie istnieje tylko przeszłość i przyszłość. Nie ma czegoś takiego jak teraźniejszość. ^^
    ~Księżycowa Pani

    OdpowiedzUsuń
  3. Napracowałaś się!, ale jest efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nieźle napracowałaś się przy wykonaniu tego kalendarza. Ale nie powiem efekt jest. Nie wiem czy mi by się chciało. Pozdrawiam i Szczęśliwego Nowego Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wow, super wyszło! podziwiam cię, tyle pracy. ale i satysfakcja jest, więc było warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem pod wrażeniem pomysłu i wytrwałości :) Jestem za mało systematyczna, aby wypełniać takie cudo :)
    Happy 2015 !

    OdpowiedzUsuń

Jest mi niezmiernie miło, za to że poświęciłeś swój czas i przeczytałeś mój wpis. Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, za każdą radę i krytykę. Mam nadzieję, że jeszcze do mnie zawitasz czytelniku!

Obserwatorzy

Obserwatorzy google