Wiera Kamsza - Czerwień na czerwieni

Tytuł: Czerwień na czerwieni
Autor: Wiera Kamsza
Liczba stron: 531
Przekład: Ewa i Eugeniusz Dębscy
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Kategoria: Fantasy

Młody książę Richard Ockdell trafia do szkoły zwanej Źrebięcym Okólnikiem, gdzie uczy się historii, szermierki i sztuki wojskowej, marząc o obaleniu znienawidzonych Ollarów i przywróceniu swemu rodowi panowania nad Taligoją. Markiz Rober Epineix ma podobne marzenia, rozpoczyna więc zakulisowe działania zmierzające do zmiany władzy w kraju. Tymczasem Taligoja staje na krawędzi wojny. Los kraju jest w rękach marszałka Roke Alvy – tajemniczego władcy Domu Wiatru, znakomitego szermierza i stratega, który przed laty zabił ojca Richarda, a dziś sprawuje opiekę nad synem dawnego wroga. Czy Richard będzie umiał wybrać między lojalnością wobec rodziny a obowiązkami wobec kraju i patrona?

Na tym chciałabym zakończyć opowieść o tej książce, bo szczerze takiego typu najzwyczajniej nie umiem nawet oceniać. Są dla mnie za toporne, ale na tyle ciekawe, że chce je czytać do końca. Mają tyle samo dziwnych słów, że czuję jakbym czytała dzieło Tolkiena, z drugiej strony pomijam je szerokim łukiem i skupiam się na fabule, która przyznać trzeba płynnie spaja wszystkich głównych bohaterów. Jest tu podział na jakby parę głównych fabuł, parę bohaterów, których losy możemy śledzić, a zakończenie książki łączy ich ze sobą w jedną zgrabną całość.

Muszę też przyznać, że jest to pozycja gdzie po raz pierwszy polubiłam zły charakter.  Nie wiedzieć czemu znienawidzony przez wszystkich Alva Roke stał się dla mnie nawet sympatycznym jegomościem - pomijając oczywiście jego różne "odchyły". Za to Richarda Ockdella miałam serdecznie dość. Chłopak niby czegoś chciał, ale nie chciał. Kiedy wpadał na jakiś pomysł, który moim zdaniem był okazaniem szacunku drugiej osobie, albo po prostu grzecznością, ten jak na złość unosił się swoją dumą i mottem, że "Ludzie Honoru" tak nie robią. Czasem nawet widziałam w nim egoistycznego, upartego i zbyt pewnego siebie dupka, któremu ktoś powinien porządnie wlać... drażnił mnie niesamowicie. 

Na początku autorka zasypuje nas gradem przypisów, które męczyły mnie przez dobre 20 stron (i tak mało). Potem dałam sobie spokój i nawet nie zaglądałam co dane słówko oznacza... Tytuły rozdziałów również były, że tak to ujmę "urwane z księżyca" no ale takie są uroki budowy świata od podstaw, a to właśnie zaprezentowała nam Wiera Kamsza. Mamy do czynienia z nowym światem, który kawałek po kawałku odkrywamy wraz z bohaterami.

Jednym z drażniących mnie aspektów jest fakt, że książka jest jedną z części - pierwszą, ale ukochane polskie wydawnictwa są sto jak nie dwieście lat za murzynami i na drugim tomie w przekładzie polskim się skończyło. Czasem mam wielką ochotę wykrzyczeć się i uzmysłowić tym osobistościom, że jeśli za coś już się biorą to niech się biorą za to do końca, a nie zostawiają na wpół rozpoczęte... być może komuś ta książka na prawdę się podoba, a musi się pocieszyć tylko dwiema częściami z siedmiu o ile pamięć mnie nie myli (z reguły pisze recenzje na czysto, na spontana... nie sięgam po informacje ewentualnie jak je pamiętam to przytaczam lub podkreślam "o ile pamięć mnie nie myli" - to tak dla tych, którzy się czepiać mogą, że części było 5  na przykład:P ) 
Zatem p.l.i.s. -.- jak już zaczynacie wydawać jakąś książkę, która jest jedną z części... kończcie swą robotę i nie zostawiajcie czytelników w przysłowiowej czarnej dupie, by musieli po Googlach szukać spolszczeń prywatnych - do tej książki podobno takowe istnieją.

Wracając do Czerwieni na czerwieni :D polecam ją wszystkim lubującym się w bitwach nie na żarty. Alva gustuje w szaleńczych pomysłach co niejednokrotnie przypominali mu inni, a on jedynie mawiał, że słyszał to wiele razy. Ostrzegam również tych, którzy nie tolerują niezdecydowane osobistości. Dickona będziecie pewnie chcieli zamordować równie bardzo jak ja ^^ Warto również wspomnieć o "Jego Szczurowatości" :D Przecudne stworzenie i niebywale dodające uroku perypetiom Robera Epineix'a.

Chcecie się przekonać czy Alva Roke to na prawdę taki zły człowiek? Myślicie, że Richard nadaje się na króla? musicie przeczytać i sami się o tym przekonać.

Moja ocena: Dobry
Książka bierze udział w wyzwaniach:




 (3,5 cm)



3 komentarze:

  1. Kompletnie nie moja bajka. Fantasy raczej nie czytam, a do tego wojna? To tym bardziej odpuszczam. Nie lubię takich książek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lektura nie w moim guście literackim :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może bym się skusiła ;). Musiałabym poszukać ;) ;) ;).

    OdpowiedzUsuń

Jest mi niezmiernie miło, za to że poświęciłeś swój czas i przeczytałeś mój wpis. Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, za każdą radę i krytykę. Mam nadzieję, że jeszcze do mnie zawitasz czytelniku!

Obserwatorzy

Obserwatorzy google