Wolność słowa i myśli według Fantazji #1

Jakże szybko potrafię wymyślić nowy dział na swoim blogu. Nie wiem czy będzie on przeze mnie kontynuowany, ale zauważam, że coraz częściej ludzie między sobą się kłócą; o coś sprzeczają. Jeden hejtuje drugiego za to, że ma inne zdanie. Własne zdanie jest ważne w życiu człowieka, oczywiście jeśli poprze się je odpowiednimi argumentami, a nie tylko "bo tak". W dzisiejszym poście (być może pierwszym i ostatnim takim, a może pierwszym z wielu) zajmę się kwestią całkowicie nie książkową, a mianowicie zespołem Linkin Park. Nie bójcie się. Nie będę Was przynudzać jacy to oni są i w ogóle, ale chcę Wam pokazać ludzi, którzy ich słuchają, lubią, a jedna rzecz potrafi ich podzielić na kilka podgrup.

Dziś o godzinie 10:00 podano 100%-tową informację na temat tego, że Linkini w tym roku przyjadą do Polski. Szerokie grono osób było przekonane, że tym razem chłopacy wystąpią w Gdańsku. Szał Linkinowy hulał po fb i forum (do którego ja również należę) już od niedzieli. Wtorek miał być jedynie potwierdzeniem tego, że zespół zagra na pomorzu. No i stała się rzecz niespodziewana. Chłopacy faktycznie pojawią się w Polsce. W zakładanym przez każdego terminie, jednak co do miejscowości pomyliliśmy się o... no skromnie dobre 600 km może ciut mniej. Ludzie zaczęli pisać posty w stylu "hura" "Jedziemy na koncert" "Moje miasto", jednak były też komentarze typu "czemu tak daleko" "znowu na południu Polski" "Dlaczego nie Gdańsk?:("

No i zaczęła się słowna "przepychanka" nikt (póki co) nikogo mięsem nie obrzucał, jednak ludzie, którzy pojadą na koncert mieli wyraźne "sapy" do tych co pisali, że mają za daleko i nie przyjadą...

Wyjaśnijcie mi czy to takie trudne do zrozumienia, że ktoś nie ma możliwości przejechania przez całą Polskę? Może jest niepełnoletni, nie ma pieniędzy, lub rodzice go nie puszczą... a może ma chorobę lokomocyjną? Zanim dojedzie na miejsce zdąży się zrzygać 100 razy... uwierzcie sama to przechodziłam na każdej górskiej wycieczce i cały dzień był dniem wyrwanym z życiorysu. Pragnęłam jedynie się położyć i zasnąć... a trzeba było się włóczyć za pozostałymi, zwiedzać i znosić kolegów, którzy kopali w siedzenie, tak że wszystko co się zjadło automatycznie podchodziło pod gardło... to ma być dzień zapamiętany w pozytywny sposób, a nie - przyjechałem, porzygałem, poumierałem i czas do domu... NIE!  Boże!! czy ja jestem nie normalna czy ci ludzie? Dlaczego jedni nie rozumieją drugich? Tworzy się grupa osób, która za wszelką cenę pojedzie by zobaczyć swoich idoli i grupa, która by chciała, ale mają na swojej drodze blokady, których nie są w stanie pokonać, choćby na rzęsach stawali...

Przeczytałam komentarz "Znowu na południu Polski? :( " i odpowiedź "Narzekasz, że musisz przejechać pół Polski, a ja mam zamiar przyjechać z Londynu i nie widzę problemu. Jakbyś chciał to byś pojechał"..
Krew mnie zalewa... każdy taki mądry... można w ten sposób podać przykład z dupy wzięty w stylu "nie umiem śpiewać tak ładnie jak ona :( " a ktoś tej osobie odpisze "przestań się nad sobą użalać! Jakbyś chciała to byś tak śpiewała" BULLSHIT! Ja rozumiem, że można wyuczyć się reguł matematycznych, można się nauczyć języka obcego, ale do cholery strun głosowych sobie nie pozmieniam... gdybym była w stanie już dawno śpiewałabym w tonacji Christiny Aguilery, a nie ledwie co Patrycji Markowskiej...

Ale odbiegłam od tematu... dobija mnie ten brak tolerancji, zrozumienia i jakby wsparcia, albo jakiejś pomocy. Jeśli czytam takowy komentarz, który sama bym napisała (ale z racji, że wiem co inni odpiszą to się powstrzymałam) to wolałabym dostać odpowiedź "może za rok będą u Was" albo "słuchaj jeśli chodzi o nocleg to ja Cię przenocuję", ale nie! człowiek musi od razu rozdziawić tę swoją niewyparzoną gębę i pojechać po całości, dobić człowieka, któremu żal, że po raz 4 nie zobaczy kogoś kogo lubi, słucha i chciałby zobaczyć... najlepiej stwierdzić, że taka osoba jest słaba, boi się, nie jest odważna... ale najgorsze co może napisać to "co z Ciebie za fan"

Ktoś uczy się grać na gitarze przez 13 lat. Zna wszystkie chwyty, gra piękne piosenki. Pojawi się na konkursie i jury powie "to nie jest granie, a szarpanie strun bolesne dla uszu. Nie nadajesz się. Jesteś nikim. Zmień hobby" Boli? Boli! 

Napisałam pod jednym z komentarzy na fb, który zaczynali już hejcić coś takiego:


Proszę Was, którzy czytacie komentarz Krzysztofa. Przestańcie pisać "co za problem" "dla chcącego nic trudnego"... nie każdy ma możliwości. W życiu są różne sytuacje i zrozumcie drugiego człowieka, że żal mu... bo znów nie będzie mógł pojechać ciut bliżej tylko znów przez całą Polskę. Nie dzielmy się i nie kłóćmy... gdzie nie spojrzę na podobny komentarz to sypie się hejt na tych, którym za daleko. Wy pojedziecie, przebędziecie setki kilometrów? W porządku. Niech Wam koncert zapadnie w pamięci. Niektórzy na prawdę nie mają jak się dostać i uważam, że w tej kwestii powinno się rozumieć człowieka, albo po prostu przemilczeć.


Zgadzacie się ze mną? Czy to ja mam coś z deklem? W tym roku również nie zobaczę Linkinów. Za daleko. Nie mam jak dojechać, jest to wtorek więc dzień w pracy + choroba lokomocyjna i nie będę udawała jakiegoś Hero. Ni chu*** szczerze - boje się jechać tak daleko sama, a przecież specjalnie nikt ze mną nie pojedzie... Tracę powoli wiarę w całe to pomorskie gówno... Tu się nic nie dzieje... targi książki gdzie? W  Krakowie, wszelakiego rodzaje akcje Gamingowe gdzie? na południu oczywiście. Wszystko na co chciałabym pojechać jest w Krakowie, Wrocławiu, Warszawie i Katowicach. Gdańsk, Szczecin i Bydgoszcz milczy... shit po całości! I gdybym miała gdzieś estetykę słowną tego bloga to w tym miejscu posypały by się chu***, kur***, je***, pier*** i wszelakiego rodzaju inne epitety. Mięso rzucałabym w lewo i w prawo, bo nie jestem zdenerwowana tylko wkur*** i krew mnie zalewa jak czytam tych wszystkich cwaniaczków, którzy mają możliwość pojechania na ten koncert DO RYBNIKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! DO RYBNIKA kurde!!!!!!!!!!! a ja mieszkam NA POMORZU! Opanujcie się ludzie! To, że Wy macie możliwość nie znaczy, że inni ją mają! Nie musicie ich i mnie przy okazji pogrążać i oceniać. Wcale nie jesteście pod żadnym względem lepsi czy fajniejsi. Takie cwaniaczenie MOIM ZDANIEM oznacza Waszą małostkowość i pustkę we łbie za przeproszeniem... czasami lepiej przemilczeć pewne sprawy niż się wypowiedzieć i tym samym zrobić przykrość drugiej osobie. 

Dziękuję za uwagę i pozdrawiam. Własne zdanie z Waszej strony mile widziane możecie się ze mną zgadzać lub nie. Wysłucham Waszych opinii - ja w porównaniu do niektórych (NIEKTÓRYCH NIE WSZYSTKICH) nie wyjadę z głupim komentarzem. Każdy ma swoje racje, które uważam trzeba uszanować..

1 komentarze:

  1. WOW! Ale pojechałaś :D Wiesz, że jestem również fanką LP i do 2012 r. nie mogłam sobie pozwolić na zobaczenie ich na żywo. Ale w 2012 byłam w Warszawie, a w tamtym roku grali u mnie w mieście (Wrocław), więc też nie mogłam tego przegapić. Jak się dowiedziałam, że i w tym roku będą grali w Gdańsku to już z mężem w 10 minut zaplanowaliśmy wakacje nad morzem... a tu nagle info, że jednak Rybnik - to jakieś 200 km od Wrocka, więc dla mnie jest ok. I w sumie, gdziekolwiek by nie grali w Polsce - pewnie bym pojechała. Ale rozumiem osoby, które nie są w stanie dojechać, bo kiedyś też nie miałam takiej możliwości (finansowej, logistycznej, czasowej). Teraz mam i mój mąż już odlicza sekundy do kupienia biletów :)
    Hmm... to internet, więc hejt jest wszędzie :/ Fajnie, że poruszasz ten temat.

    Odczytaj maila, bo napisałam do Ciebie... ;)

    OdpowiedzUsuń

Jest mi niezmiernie miło, za to że poświęciłeś swój czas i przeczytałeś mój wpis. Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, za każdą radę i krytykę. Mam nadzieję, że jeszcze do mnie zawitasz czytelniku!

Obserwatorzy

Obserwatorzy google