Ze świata Fantazji #17

Wiem, że ostatnio nie ma mnie tu prawie wcale, a raczej nic nie piszę. Mam ostatnio totalny brak chęci, a książki jak na złość same się nie czytają. Formatowałam komputer i wszystkie czcionki poszły w diabły, stad teraz jak patrzę na swój blog, wygląda on nijako... Postaram się naprawić to w nadchodzący weekend.
Pewnie zastanawiacie się co u mnie, dlatego pokrótce opowiem, co u mnie słychać.
Biorę udział w wymiance organizowanej przez Dominikę, dziś przygotowałam kilka drobiazgów jakie wrzucę w paczkę osobie, której mam sprawić radość :D 
Ponadto siedząc dziś leżąc sobie na łóżku myślałam o Magdzie Kordel i o jej akcji "Kto napisze ze mną książkę". Chciałabym, żeby Magda otworzyła już kolejną edycję jednak to byłoby bez sensu biorąc pod uwagę jak mało osób jest chętnych. Dlatego postanowiłam, że jeśli ruszy kolejna akcja, postaram się przenieść góry i sprawić, by tych chętnych było jak najwięcej!

Najważniejsze jednak jest chyba to, że ukończyłam pewien etap w swoim życiu (i nie ma on nic wspólnego z wiekiem)
Panie i panowie! Chciałabym Was poinformować, że Wasza Literka jest świeżo upieczonym kierowcą! :) Na prawko zapisałam się 19 października i zdałam 20 lutego tego roku. Aż sama w to czasem nie wierzę :D

Jestem cholernie sentymentalną i wrażliwą osobą więc chciałabym w tym miejscu trochę opowiedzieć o ludziach, którzy przyczynili się do mojego sukcesu. 

Do pójścia na prawko ociągałam się przez siedem bitych lat. Bałam się nowych ludzi, tego jak będą na mnie patrzeć, co będą o mnie myśleć, że podczas nauk będą się na mnie wydzierać, że jestem do niczego, że się nie nadaję... obaw było tyle ile mrówek w mrowisku, a człowiek z lekką fobią społeczną potrafi sobie dołożyć tyle fikcyjnych wyobrażeń, że się w pale nie mieści. Już w technikum wiedziałam, że jeśli w końcu się zdecyduję, to pójdę tam gdzie mój brat i tak też zrobiłam. Najpierw trzy wykłady, a potem pierwsze spotkanie z samochodem. Nie jeździłam nigdy przedtem, a raczej nie w sposób taki, że rozumiałam o co w tym chodzi. Tata kiedy dawał mi jechać kawałek musiał mówić kiedy co mam naciskać, pomijam fakt, że sam obsługiwał biegi, ponieważ patrzenie przed siebie, spoglądanie w lusterka, sprzęgło, gaz, hamulec i biegi to było dla mnie za wiele jak na początek. 
Na pierwszej lekcji powiedziałam po prostu, że nigdy nie jeździłam, instruktor przyjął to ze spokojem i pojechaliśmy na OSIR gdzie znajduje się plac manewrowy dla kursantów zapisanych tam gdzie ja. Instruktor pokazał mi co gdzie się znajduje, kazał kilka razy ruszyć do przodu, do tyłu, zrobić kilka kółek dookoła placu, zatrzymać się i nagle " to jedziemy na miasto".
Przerażenie to mało powiedziane. Byłam osrana ze strachu. Myślałam "czy go porąbało? chce pirata drogowego włączyć do ruchu? przecież ja mogę kogoś zabić!" To było tak dziwne doświadczenie, że aż nie realne. Instruktor tak jak tata mówił mi po kolei co mam robić i tak przejeździłam całą godzinę. Kompletnie nie wiedziałam co działo się w okół mnie, można uznać, że była to lekcja stracona, bo w tempie ekspresowym zapominałam czemu naciskałam sprzęgło, czemu hamulec itd. Kolejne jazdy dopiero zaczynałam pojmować elementy poruszania się po drodze (w ogóle to byłam w szoku, że na pierwszej jeździe jechałam swoim pasem, ponieważ jadąc z tatą poruszałam się jak pijak za kółkiem). Po pięciu godzinach w swoim mieście, czas było ruszyć do miejscowości siejącej postrach wśród kursantów, a mianowicie:

Prawie wszystkie godziny w Pile miałam z jednym instruktorem, który nauczył mnie redukcji, pierwszeństwa na światłach kolizyjnych, nauczył mnie fajki, podjeżdżania pod górkę, nauczył mnie prawie wszystkiego! I jestem mu za to niezmiernie wdzięczna!
Przez cały ten czas mojej nauki ani razu nie podniesiono na mnie głosu, nikt mi nie powiedział, że jeżdżę jak pokraka, czy, że mam sobie dać spokój i zająć się czymś innym, wręcz przeciwnie. Kiedy popełniałam jakieś błędy, wyjaśniano mi co robiłam źle i wracano w to samo miejsce, bym powtórzyła wszystko jeszcze raz tym razem dobrze, a gdy to robiłam mówiono "widzisz? Było trudne?" . Kiedy jechałam za wolno instruktor mówił, ze idzie spać a jak przyśpieszę mam go obudzić. Pamiętam jego słowa: "Jedynka do ruszania, dwójka na skrzyżowaniach, trójka DZIDA!" Kiedy zapominałam o trójce mówił "a trójka gdzie? poszła do domu?" W końcu nabrałam pewnych nawyków i wyjazdy do Piły były czymś przyjemnym, a nie czasem straconym. Szkoła jazdy do której się zapisałam była strzałem w dziesiątkę. Kadra przyjemna, wesoła, CIERPLIWA!!! Kiedy zdałam, szef chyba bardziej się cieszył niż ja. Jego twarz wręcz promieniała z radości :D Poznałam kilka osób, z którymi utrzymuję kontakt. Czas, który spędziłam na nauce, zdawaniu egzaminów był czasem miłym, przyjemnym i czasem robi mi się smutno, że to już koniec. Na szczęście zawsze mogę ich odwiedzić, w końcu daleko nie mam. 

Podsumowując, chciałabym zwrócić się do osób, które chcą się zapisać, ale boją się tak jak ja się bałam. Pierwszy krok jest najtrudniejszy! Pierwszy wykład, pierwsza jazda, zmiany instruktorów (przynajmniej u mnie), rozeznajcie się gdzie byli Wasi znajomi, czy sobie chwalili czy nie... poczytajcie może na Internecie o Szkołach Nauki Jazdy w Waszym regionie, ludzie wystawiają komentarze i też można się sporo dowiedzieć, ale najlepszym sposobem jest się po prostu zapisać :)
Nie bójcie się, idziecie tam po to jak sama nazwa wskazuje NAUCZYĆ się jeździć. Nie od razu zbudowali Rzym... Ja byłam taka zdolna, że nie umiałam nawet samochodu odpalić... To chyba tyle jeśli chodzi o prawko, jeśli macie jakieś pytania piszcie śmiało.

Mam nadzieję, że do końca tego miesiąca uda mi się przeczytać chociaż jedną książkę!!!
Mam również nadzieję, że o mnie nie zapomnieliście i chociaż troszkę tęsknicie. No przyznać się kto tęskni? :P  Może to będzie motywacja do wzięcia się za czytanie :D Książka leży dosłownie 30 cm ode mnie na parapecie :D

Pozdrawiam Was serdecznie: Literka :)

7 komentarze:

  1. GRATULACJE!!! :D
    cieszę się razem z tobą! :)
    a teraz do książki, ale już! ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawo jazdy jest super sprawą ! Cieszę się razem z Tobą, że się odważyłaś i uważasz to za dobrą decyzję ! :)
    Nominowałam Cię do nowego Tagu- nie chciałabyś wziąć udziału ? :))
    http://czytelniadominiki.blogspot.com/2016/02/przysowiowa-para-book-tag.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym nie wzięła udziału? JA??!!

      Usuń
  3. Gratuluję zdania na prawko! Ja zdawałam w Łomży.
    Jak sobie przypomnę moją pierwszą jazdę za kierownicą, to się sobie dziwię, bo szalała straszna zamieć, a instruktorka kazała mi jechać przez miasto na jakiś pusty postój przed szkołą... Czad komando!
    Ale co to fajka, to nie wiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się tak chyba potocznie mówi :) to "jazda po łuku" tu możesz sobie obejrzeć:
      https://www.youtube.com/watch?v=hVncrFeBAGw

      Usuń

Jest mi niezmiernie miło, za to że poświęciłeś swój czas i przeczytałeś mój wpis. Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, za każdą radę i krytykę. Mam nadzieję, że jeszcze do mnie zawitasz czytelniku!

Obserwatorzy

Obserwatorzy google