Suzanne Collins - Igrzyska śmierci. Kosogłos

Autor: Suzanne Collins
Tytuł: Igrzyska śmierci. Kosogłos
Liczba stron: 371
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska i Piotr Budkiewicz
Wydawnictwo: Media Rodzina
Kategoria: Fantastyka 

"Kosogłos" jest ostatnią części serii "Igrzyska śmierci" i ciężko rozstać się z bohaterami, których na prawdę się polubiło. Z jednej strony ciekawość zżerała jak ta cała farsa się zakończy, z drugiej jednaj strony trochę żal, że nic więcej już nie będzie.
Dystrykt dwunasty został zrównany z ziemią. Tym, którym udało się uciec i których uratował Gale, trafili do dystryktu trzynastego, który od lat prosperował pod ziemią. Katniss po ostatnich wydarzeniach z poprzedniej części, również tam się znajduje, tak samo jak jej matka z siostrą oraz Haymitch. Niestety wśród nich nie ma Peety, który znajduje się w Kapitolu pod czujnym okiem Snowa. 
Rebelianci z trzynastki przygotowują się do obalenia władzy w Kapitolu, wpierw jednak muszą mieć po swojej stronie wszystkie dystrykty. Aby tak się stało, potrzebny jest Kosogłos, a na to miejsce nadaję się tylko i wyłącznie Katniss. Niestety dziewczyna po ostatnich wydarzeniach nie jest za bardzo chętna na pozostanie twarzą rebelii, jednak po rozmowie z siostrą, dochodzi do wniosku, że dzięki temu może ugrać coś dla siebie. Zgadza się na zostanie Kosogłosem, ale stawia warunki, których prezydent trzynastego dystryktu musi dotrzymać
Przed dziewczyną trudne chwile. Będzie musiała wielokrotnie stawać przed kamerą i uświadamiać zwykłych ludzi, kto jest prawdziwym zagrożeniem. Z jej głowy nie będzie chciał wyjść Peeta. Póki chłopak znajduje się w Kapitolu, dziewczyna nie potrafi skupić się na powierzonych jej zadaniach. Gale kiedy tylko może i kiedy Katniss mu na to pozwoli jest przy niej, jednak to nie wystarcza. By Kosogłos mógł zaśpiewać, jej towarzysz z areny musi zostać odbity z rąk Snowa.
Niestety nawet wtedy przed dziewczyną stoi wiele wyzwań, z którymi w taki czy inny sposób będzie musiała sobie poradzić.
Zarówno ta część jak jej poprzedniczki, wciągnęłam nosem w na prawdę krótkim czasie. Fabuła nieziemsko mnie zaciekawiła i nie potrafiłam oderwać się od lektury, nawet gdyby miało to oznaczać zarwanie nocki.
Były chwile wzruszenia, kiedy to autorka powoli i z premedytacją oraz pełną świadomością swojego czynu wbijała mi nóż w serce i wyciskała łzy z oczu. Były momenty kiedy chciałam nawrzeszczeć na Katniss, Gala, Peetę... kiedy miałam ochotę powiedzieć Haymitchowi, że nie ma drugiego takiego jak on i z chęcią postawiłabym mu flaszkę. Bywały też momenty, że chciałabym podziękować za wszystko autorce, by za chwilę przekląć ją i wysłać do wszystkich diabłów. 
Zakończenie mi się nie spodobało z wielu powodów, o których nie będę tu pisać, by nie spoilerować. Jedyne co mogę napisać to fakt, że Collins mogła nieco jaśniej nakreślić dalsze losy poszczególnych bohaterów, a nie tylko wspomnieć, że żyją i gdzie obecnie mieszkają. Według mnie to za mało, biorąc pod uwagę fakt, że z innymi postaciami wybiegła daleko do przodu (tak jak pisałam we wcześniejszej recenzji "W pierścieniu ognia", czasem mam wrażenie, że czytam drugiego Pottera, a raczej coś co wyszło spod pióra Rowling)
Pomimo tego, że "Kosogłos" to ostatnia część przygód Katniss, żegnam się z nią w dosyć smutny sposób. Prawdziwe perełki przychodzą niespodziewanie... nagle... tak jak "Igrzyska śmierci" wychwalane lata temu, a które ja przeczytałam dopiero teraz. To jak pożegnanie z przyjacielem, którego mamy świadomość, już nie zobaczymy, ale możemy wrócić do wspomnień i tego co było.
Z całego serca będę polecać każdemu, by zapoznał się z tą trylogią. Nie zważajcie na lekko zaniżoną u mnie ocenę.  Pomyślałam, że muszę - tym razem - uargumentować Wam dlaczego nie ma celującego, a jest bardzo dobry. Otóż, gdybym ja była autorką Igrzysk, zakończenie trylogii nieco by się różniło od tego, które znamy. Jest to dla mnie taki dobitny minusik, że po prostu musiałam w zgodzie ze swoim sumieniem zaniżyć ocenę. Po za tym nie mam historii nic do zarzucenia. Wzruszająca, piękna i dająca troszkę do myślenia opowieść o tym, jak w obliczu śmierci zachowuje się człowiek i do czego jest zdolny, a przede wszystkim jak dużo jest w stanie osiągnąć kiedy nie walczy w pojedynkę.

Moja ocena: Bardzo dobry
Książka bierze udział w wyzwaniach:

6 komentarze:

  1. Przeczytałam całą trylogię kilka lat temu i bardzo miło ją wspominam. A w najbliższym czase planujemy z mężem zrobić sobie maraton z filmowymi Igrzyskami śmierci:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłego seansu zatem życzę :) również lubię wracać do różnych filmów opartych na podstawie książek :) Harry Potter, Władca Pierścieni, Igrzyska Śmierci... :)

      Usuń
  2. Mi ostatni tom najmniej się podobał. Filmowa wersja też.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam, że oglądałam tylko filmy, nie czytałam książek z tej serii. Zachęciłaś mnie, by po nie sięgnąć. Pora zacząć od pierwszej części, pisałaś o niej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej będzie jak zaczniesz od początku :) bohaterowie przewijają się w każdej części, a zaczynając od końca możesz się nie połapać kto kim jest i dlaczego pełni taką rolę, a nie inną. Po za tym wszystko jest ładnie objaśnione, co to są te Igrzyska Śmierci itd :)

      Usuń

Jest mi niezmiernie miło, za to że poświęciłeś swój czas i przeczytałeś mój wpis. Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, za każdą radę i krytykę. Mam nadzieję, że jeszcze do mnie zawitasz czytelniku!

Obserwatorzy

Obserwatorzy google