Maria Konopnicka - O krasnoludkach i o sierotce Marysi

by - piątek, grudnia 05, 2014

Tytuł: O krasnoludkach i o sierotce Marysi
Autor: Maria Konopnicka
Liczba stron: 156
Wydawnictwo: Siedmioróg
Kategoria: Lit. dziecięca


Pierwsza książka jaką przeczytałam w grudniu, przeniosła mnie na chwilę w czasy dzieciństwa, kiedy to zamiast komputerów i telewizji, młodsi woleli posiedzieć na dworze i pobawić się w "chowanego". Chyba nie muszę nikomu mówić, o czym jest książka: "O krasnoludkach i o sierotce Marysi". Jednakże może są wśród Was tacy, którym przydałoby się lekkie przypomnienie.

Według tylnej okładki, pozycja ta to lektura dla czwartoklasistów (bynajmniej w roku 2000 takową lekturą była). Możecie ją mylić z Siedmioma Krasnoludkami i królewną Śnieżką i uwierzcie wcale nie będę zdziwiona i zaskoczona, bo sama tak czyniłam :)

"O krasnoludkach i o sierotce Marysi" jak sama nazwa wskazuje opowiada o nich właśnie, a przynajmniej w większej części. Pojawiają się również inne postacie, takie jak lis Sadełko czy chłop mieszkający na wsi z dwójką swych dzieci - Skrobek.

Całość zaczyna się niepozornie - król krasnoludków - Błystek, który nie mógł ruszać się ze swego siedziska, ponieważ szaty przymarzły mu do tronu, poprosił swych poddanych, by jeden z nich zobaczył, czy nie widać za rogiem wiosny. Ochotnikiem tym został nadworny kronikarz króla Błystka - Koszałek-Opałek. Wraz ze swą księgą, piórem i kałamarzem, wybrał się w świat krasnoludek w poszukiwaniu wiosny i od tego momentu rozpoczynają się perypetie zarówno Bożąt (jak je nazywano wcześniej) jak i wszystkich innych bohaterów występujących w książce.

Język Konopnickiej, był dla mnie lekko męczący. Występowało w nim wiele słów, których ja sama nie rozumiałam, bądź wypadły mi z głowy, zaś książka, aż roiła się od staroświeckich dialogów. Trzeba jednak zrozumieć fakt (przynajmniej ja sobie tak to tłumaczę), że autorka żyła w innych czasach i ludzie rozmawiali wtedy nieco inaczej. Dziś możemy zauważyć, jak wiele się zmieniło (czy ktoś z Was wyobraża sobie, żeby w średniowieczu, renesansie czy innej epoce, w której my nie żyliśmy, ktoś mówił - ok, spoko, sorry czy nara?) Język się zmienił i nie uważam, by to, w jaki sposób została napisana książka "O krasnoludkach i o sierotce Marysi" było jakąś wadą. Tak po prostu kiedyś się pisało.

Historia krasnoludków płynnie przeplata się z perypetiami innych bohaterów. Wpadają oni na siebie przez przypadek i łączą w ten sposób jedną spójną całość. Nie można powiedzieć, że ktoś tam nie pasuje, ponieważ każdy jest na swoim miejscu.

Czy jest to dobra książka dla dzieci? Oczywiście, że tak! i nawet jeśli wiele słów byłoby nie zrozumiałych, przecież można je wyjaśnić, co prowadzi do kolejnych opowiastek i kolejnych i kolejnych. Starsze pozycje dla dzieci są piękne. Trzeba tylko chcieć się w nie zagłębić, poczuć ich magię i prostotę ukrytą pod delikatnym płaszczem metafor oraz ogromnej wyobraźni autora. Ponieważ kto jak nie właśnie dzieci, mają największe pole manewru w dziedzinie jaką jest fantazja? A nuż jakiś krasnoludek zakrada się do nich w nocy i szepcze im niezwykłe historie na dobranoc.

Moja ocena: Dobry

Książka bierze udział w wyzwaniach:



 (0,8 cm)

Zobacz także:

3 komentarze

  1. Ta lektura jest jedną z tych, które najbardziej zapadły mi w pamięci. :3 Nie mówie o samej treści, ale o tym jak ją czytałam. Mama smaczyła wtedy jabłka w cieście, a ja, schowana za stołem, leżałam na łóżku jednocześnie wędrując z Marysią. :D
    ~Księżycowa Pani

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna książeczka zarówno dla młodszych, jak i dla starszych czytelników!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna książka, pamiętam ją z tamtych czasów ;).

    world-chinese-rat.blogspot.com/
    science-fiction-star-army.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Jest mi niezmiernie miło, że poświęciłeś swój czas i przeczytałeś mój wpis. Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, za każdą radę i krytykę. Mam nadzieję, że jeszcze do mnie zawitasz czytelniku!