Henryk Sienkiewicz - W pustyni i w puszczy

by - poniedziałek, stycznia 19, 2015

Zdj. mojego autorstwa
Tytuł: W pustyni i puszczy
Autor: Henryk Sienkiewicz
Liczba stron: 280
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Kategoria: Lit. Dziecięca


Czy Staś ochroni Nel przed dalszym niebezpieczeństwem? Czy uda im się odnaleźć drogę do domu?



Staś i Nel – dzieci inżynierów budujących Kanał Sueski – zostają porwani. Dzięki sprytowi i odwadze Stasia, udaje im się uciec. Przed nimi długa i trudna wędrówka po pustynnych bezdrożach. Będą musieli zmierzyć się z własnym strachem i dziką afrykańską przyrodą. Przeżyją dramatyczną walkę z febrą i spotkanie z groźnymi tubylcami.

Czy Staś ochroni Nel przed dalszym niebezpieczeństwem? Kto udzieli im pomocy? Czy uda im się odnaleźć drogę do domu?



Nie po raz pierwszy muszę się przyznać sama przed sobą, że lektury szkolne wcale nie są tak nudne i głupie jak to mi się wydawało w szkole. Niektóre z nich są ciekawe, poruszające, jednak jako uczennica siedząca w ławce na języku polskim, nie doprowadzałam do siebie nawet myśli, że jakakolwiek książka omawiana na zajęciach może być ciekawa. Ostatnimi czasy wzięłam się za nadrabianie swojej biblioteczki, która w roku 2014 niesamowicie się rozszerzyła o parę cennych perełek. „W pustyni i w puszczy” otrzymałam w 2002 roku za bardzo dobre wyniki w nauce i wzorowe zachowanie. Od zawsze lubiłam chomikować książki więc cieszyłam się każdą nową zdobyczą, która niestety lądowała na półce i kurzyła się latami. W tym roku postanowiłam je na nowo ożywić i w ten sposób sięgnęłam po znaną każdemu książkę Sienkiewicza. 

Nie zraziłam się tym, że to lektura, że może być nudna. Chciałam ją przeczytać, przypomnieć sobie jak dokładnie Staś z Nel się „zagubili” i jak potoczyły się ich losy. Nie żałuję, a nawet więcej! Uznałam ją za swoją perełkę, do której będę chciała powracać za każdym razem, gdy uznam, że czas przypomnieć sobie dzieciństwo.

Karty powieści przenoszą nas na Czarny Ląd, gdzie poznajemy naszą dwójkę bohaterów. Staś jest czternastoletnim chłopcem, synem pana Tarkowskiego, zaś mała ośmioletnia Nelly nazywana przez wszystkich „Nel”, córką pana Rawlinsona. 

Historia rozkręca się kiedy ojcowie, pracujący przy budowie Kanału Sueskiego, muszą jechać na inspekcję robót prowadzonych w okolicy miast Medinet. Zabierają ze sobą dzieci i ruszają w podróż. Na miejscu spotykają Fatme – cioteczną siostrę Mahdiego. Prosi ona pana Rawlinsona o wstawiennictwo, zaś mężczyzna za prośbami córki, obiecuje jej pomoc. 

Nikt jednak się nie spodziewa, że po powrocie do domu Fatma przygotowuje plan porwania dzieci – Stasia i Nel.

Historia jest przecudna. Poznajemy wsie, miasta i miasteczka, obyczaje tamtejszych mieszkańców, ich wierzenia i nastawienie do ludzi, których nie znają. Już w tamtych czasach ludzie gonili jedynie za pieniądzem i nie obchodziło ich życie ludzkie. Zawsze przerażało mnie niewolnictwo; traktowanie ludzi jak przedmiot, głodzenie ich, bicie i poniewieranie. Sienkiewicz niejednokrotnie opisuje jak „wielcy arabowie” traktują swoje sługi, mimo że ci oddają całe swoje serce swojemu władcy. Podczas porwania Stasia i Nel jesteśmy świadkami tego, że i dla dzieci nie mają litości. Dziewczynka zostaje uderzona przez swojego porywacza, zaś Staś w przypływie odwagi rzuca się na oprawcę. To była jedna z chwil kiedy naprawdę darzyłam chłopca szacunkiem. Jedna z chwil ponieważ sporą część książki Staś próbował zaimponować każdemu i udowodnić „co to nie on”. Strasznie mnie to irytowało – jego pewność siebie i zuchwalstwo, by pokazać jaki to on groźny i niebezpieczny. Z drugiej jednak strony, które dziecko nie chciałoby być zauważone przez dorosłych, być podziwiane i chwalone. Sama pewnie udowadniałabym coś całemu światu, byle tylko widzieć zdziwienie na twarzy innych :P

Opisy krajobrazów zafundowane nam przez Sienkiewicza, niejednokrotnie zapierały mi dech w piersi. Zwłaszcza kiedy wraz z naszymi małymi bohaterami dochodzimy do miejsca, w którym znajdujemy Kinga – smoka uwięzionego w wąwozie (??)

Co można zarzucić książce? Zielonego pojęcia nie mam… może to, że jest lekturą szkolną, a samo słowo „lektura” odstrasza 2/3 osób, by sięgnąć po tę naprawdę dobrą książkę. Jeśli jesteście jeszcze w szkole i czytacie właśnie tą opinię/recenzję (zwał jak zwał) to serdecznie zachęcam Was do zapoznania się z tą książką. Może się Wam wydawać na początku nudna, jednakże jak każda książka, rozkręca się, a potem nie można się od niej oderwać.

Za lekkość, barwność, ciekawość, dynamizm, prosty język przepleciony z kilkunastoma nowymi słowami, pomysłowość fabuły… za wszystko co dobre ta książka trafia na półkę „Ulubione” i raczej już z niej nie zejdzie.

Moja ocena: Celujący

Książka bierze udział w wyzwaniach:

 (1,3 cm)




Zobacz także:

5 komentarze

  1. Moja córka kilka tygodni temu przerabiała książkę w szkole. Dobrze pamiętam treść, ale raczej do niej nie wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To była jedna z moich ulubionych szkolnych lektur. Muszę ją sobie koniecznie przypomnieć! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z pewnością przeczytam tą książkę, znam ją bardzo dobrze z lekcji polskiego ;). Jedyne co, to miałam bliższy kontakt z ,,Krzyżakami".

    OdpowiedzUsuń

Jest mi niezmiernie miło, że poświęciłeś swój czas i przeczytałeś mój wpis. Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, za każdą radę i krytykę. Mam nadzieję, że jeszcze do mnie zawitasz czytelniku!