Ze świata Fantazji #16

by - piątek, czerwca 26, 2015

Dziś będzie garstka wspomnień, dokładnie jednego zdarzenia i uprzedzam tym zdarzeniem jest Linkin Park więc jak ktoś nie jest ciekawy więc niech nie czyta. Do napisania tego postu zainspirowała mnie Iza z blogu Isabel Czyta, a o czym będzie? A no o tym jak zaczęła się moja przygoda z LP.

Był bodajże listopad 2003 roku. Posiadaliśmy w domu jeszcze satelitę, na której miałam Vive i MTV, a na jednym jak i drugim nieustannie katowali Linkin Park - Faint.


Denerwowała mnie ta piosenka. Nie mogłam zrozumieć, czym społeczeństwo się tak jara, co widzi w takich krzykach"Jak tego można słuchać, co za debilizm". Za każdym razem, gdy na muzycznej stacji pojawiał się ten zespół uciekałam stamtąd byle dalej. Do pewnego momentu... momentu kiedy ciekawość zwyciężyła i postanowiłam obejrzeć od początku do końca cały teledysk. Wytrzymać i spróbować zrozumieć istotę tego utworu i jego popularności. Potem w grudniu tuż przed Wigilią, mój kolega z klasy przyniósł do szkoły walkman. Miałam wtedy okres pt: Zrób wszystko, żeby chłopacy cię polubili. Ten kolega miał wiele cech, które mi się podobały - if U know what I mean :P no i pytam się go czego słucha. Powiedział, że ma kasetę z kawałkami Linkin Park. Musiałam lekko zbuforować zanim dotarło do mnie to co powiedział. Jeszcze tego samego dnia pożyczyłam kasetę i zgrałam wszystkie kawałki na swoją kasetę, przeszukałam wszystkie BRAVO i Popcorny w poszukiwaniu tego zespołu i znalazłam. Tak oto przedstawia się mój pierwszy "wycinek" o LP (tak mam je wszystkie do dziś:P )

Co mi się rzuciło w oczy? Oczywiście Mike.
Mogłam się na niego gapić godzinami, a mi się nie nudziło, w moim mniemaniu facet miał to coś. W oczach, w głosie, we wszystkim! Grał na gitarze... nie on nie grał on ją po prostu szarpał! Uwielbiam chwilę, kiedy gra na słodkiej gitarze, takiej niewinnej w porównaniu do utworu jaki grają. :D
0:12 - 0:40 obejrzyjcie ten kawałek :D 

Trochę trwało zanim z nieokreślonej fascynacji zeszłam do poziomu zwykłej fanki, która po prostu lubi ich słuchać i od czasu do czasu oglądać :) Moje początki to była walka o mega postery, które w tamtym czasie były jedynie o Tokio Hotel... o wywiady, skrawki zdjęć czy nawet zdań napisanych w gazetach, koczowanie przed tv godzinę by nie spóźnić się na wywiad, przepisywanie piosenek do zeszytu (nie miałam wtedy Internetu i kiedy tylko była okazja ściągałam zdjęcia i texty oraz piosenki na płyty). To wszystko było za mało. Chciałam więcej i chyba na prawdę zależało mi, żeby ich poznać jako zwykłych ludzi, a nie obleganych przez rzesze fanów idoli. W ten sposób napisałam Oxfordkę. Tak to właśnie stąd bierze się mój nick :P od niepozornej bohaterki mojego opowiadania, która była fanką LP, a jej siostra przyłącza się do zespołu. Skąd pomysł na "Oxfordkę?" a no, siedziałam wtedy nad językiem niemieckim, zawalona książkami. Myślałam o tym by coś napisać, dać w końcu upust swoim myślom gdzie mogę chłopaków wykreować jak tylko mi się podoba, a innym nic do tego. Potrzebna była bohaterka, która pociągnie całą tę historię... potrzebne było nazwisko, a miałam jakąś manię na punkcie litery "x" (pewnie dlatego, że była taka "amełykańska") mój wzrok padł na słownik polsko-niemiecki firmy... TAK! firmy Oxford. Stąd ta nazwa, stąd mój nick. To opowiadanie było pierwszym i jak do tej chwili ostatnim jakie napisałam w całości, ale przez te lata moja ocena wobec całej tej historii diametralnie się zmieniła i piszę ją od nowa. Bez chłopaków z LP. Myślę, że osiągnę swój zamiar przerobienia tej fanowskiej historii w coś obyczajowego, przygodowego...sama nie wiem jak to określić.

Wracając do tematu. Bzikowałam na punkcie LP. Ściany miałam nimi obklejone, piórnik popisany skrótem "LP", nawet rysowałam :P a co! obudził się we mnie twórczy talent :)

No i postanowiłam pokazać innym, że taka muzyka nie jest zła. I można ją słuchać bez narażenia się na utratę słuchu. Przed całą szkołą śpiewałam takie kawałki jak "Numb" i "Papercut" na festynach u siebie na wsi pojechałam z  "Burn it down", a w planie miałam "Lost in The Echo". Pokazałam ludziom, że to nie tylko drzyj mordy. Nawet na maturze użyłam Linkinów. Są ze mną od 12 lat i dzięki nim zaczełam pisać i czytać. Autentycznie! :D Shinoda poszedł w projekt solowy. W ogóle ten facet to jakiś geniusz... raper, pianista, gitarzysta, producent, nawet na perkusji gra! do tego świetnie rysuje/maluje i śpiewa! Ma jeszcze swoją kolekcję butów żonę pisarkę i łeb na karku w skrócie mówiąc.

Nie wiem czy kiedyś się z nich "wyleczę" za każdym razem gdy słyszę nową piosenkę przechodzą mnie ciarki. To nie jest zlepek słów niczym w "Umberella" Rihanny, tam piosenki mają przesłanie... Pierwszy raz ryczałam słuchając piosenki i NIE ROZUMIEJĄC SŁÓW!

To przez Linkinów pokochałam angielski, a koledzy i koleżanki w klasie nie potrafili zrozumieć, jak ucząc się 10 lat niemieckiego mam z niego tróję, a angielski mając zaledwie rok (zaczęłam naukę angola dopiero w technikum;/) mam piątkę i jeszcze zdaję z niego maturę.

Zastanawiam się co bym robiła, gdybym kiedyś nie zdecydowała się posłuchać "Faint" na vive z samej ciekawości. Zastanawiam się czy kiedyś usłyszałabym o nich w radiu i machnęła ręką, być może nie pisałabym Wam tego teraz, ponieważ... nie odkryłabym jak cudownym uczuciem jest napisanie czegoś, gdzie mogę zrobić wszystko! Czy lubiłabym angielski? Pofarbowałabym włosy na czerwono? Miała jakieś hobby za dzieciaka? Cieszyła się z małych rzeczy?

Nie wiem. Widocznie los chciał, że usiadłam na podłodze i sekunda po sekundzie oglądałam ten "nieszczęsny" teledysk, który pokierował mnie dalej, poprzez słowa "Linkini to debile" do "chciałabym się jeszcze z Tobą powydzierać". Kogo bym słuchała teraz? Czy sąsiadka pocieszałaby mnie bo jedyna płyta w sklepie była zajęta przez kogoś innego? Czy miałabym bluzki z zespołem? Plakietki, plakaty, wycinki, płyty... wspomnienia?









Pewnie tak, ale byłyby to inne wspomnienia i inni ludzie. Cieszę się, że wzięłam tę kasetę od kumpla, że udostępnił mi ich muzykę, że mogłam pod jego czujnym okiem zaśpiewać innym Numb (pomagał mi w wymowie, był najlepszy z angola w klasie).

Gdybym mogła powiedzieć jedno słowo do Linkinów byłoby to z pewnością "dziękuję" i Wam również jeżeli dotrwaliście, aż do tego momentu i chcieliście uczestniczyć w mojej długoletniej drodze z tymi czubami ^^
Pozdrawiam Was serdecznie :)



Zobacz także:

5 komentarze

  1. Ja wcale się nie dziwię Twojej fascynacji. Też ich lubię, a fakt, że słucham namiętnie muzyki rockowej od dziecka, już dla nikogo nie jest niespodzianką. Uwielbiam muzykę, w której pokazywane są emocje, bo to one pokazują, że jesteś człowiekiem.
    Nie lubię kawałków typu ,,Niezła imprezka" czy ,,Super laska podeszła do mnie w klubie", bo to nic innego, jak konwercja, śpiewanie o w zasadzie o niczym...
    A ja lubuję się w konkretach, nawet w muzyce.

    OdpowiedzUsuń
  2. I to się nazywa prawdziwa fanka!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow! Chyba nigdy nie byłam taką fanką moich ulubionych zespołów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj chciałbym Ci bardzo podziękować że mogłem sobie przypomnieć to jak w 2003 roku dzięki obsesji na punkcie Linkin Park jako 10 latek miałem pofarbowane włosy na blond a potem na kolor czerwony również dziękuję moim rodzicom że na to się zgodzili

    OdpowiedzUsuń

Jest mi niezmiernie miło, że poświęciłeś swój czas i przeczytałeś mój wpis. Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, za każdą radę i krytykę. Mam nadzieję, że jeszcze do mnie zawitasz czytelniku!