Colleen Hoover - Pułapka uczuć

by - czwartek, lipca 09, 2015

Tytuł: Pułapka uczuć
Autor: Colleen Hoover
Liczba stron: 282
Przekład: Katarzyna Puścian
Wydawnictwo: W.A.B.
Kategoria: Romans


Miłość jest uczuciem skomplikowanym i trudnym do zrozumienia. Myślimy, że jeśli kogoś kochamy to jest to miłość, ale czy bierzemy pod uwagę jaka ta miłość jest? Czy dzięki niej mamy zwiększone poczucie wartości, czujemy się szczęśliwi, kochani? Czy może cierpimy, dotykają nas same nieszczęścia i przykrości? To chyba jedno z najdziwniejszych uczuć, które w pewnym okresie dotyka każdego z nas i przedstawia się w różnej postaci. Ma słodko-gorzki smak, smak cukru lub soli. Miłość to nasza życiowa pułapka, w którą wpadli również główni bohaterowie tej książki.

Layken wraz z matką i młodszym bratem Kel’em, po śmierci ojca, postanawiają wyprowadzić się z rodzinnego Teksasu i zamieszkać tysiące kilometrów od prawdziwego domu – w Michigan. 

Już na samym początku poznajemy chłopaka – Willa, który jest sąsiadem nowej rodziny, i to między nim, a naszą główną bohaterką będzie iskrzyć. Wspólne rozmowy, wypady po za dom, wszystko to wygląda niczym bajka do czasu, aż Layken po raz pierwszy przekracza próg nowej szkoły. Oprócz poznania Eddie, która zostaje jej najlepszą i jedyną przyjaciółką, poznaje jeszcze coś… Coś co będzie trudną próbą dla rozwijającego się delikatnie związku Willa i Layken.

„Chcę po prostu, żebyś zrozumiała jaka jest moja sytuacja.
- Rozumiem, naprawdę. To idiotyczne uważać, że jest między nami w ogóle coś, dla czego warto ryzykować. (…)
- Oboje wiemy, że to coś więcej.”

Pułapka uczuć to książka napisana przez Colleen Hoover i przyznaję, że spodziewałam się po niej mocnego kopa, tak jak po przeczytaniu Hopeless. Czy go otrzymałam? Pewien kop na pewno, ale nie był on tak samo mocny. Opisany wątek miłosny był niezłym pomysłem, wręcz genialnym, ukazującym, że to uczucie nie jest jedynie prostym wyrażeniem swoich uczuć do drugiego człowieka. Oprócz metaforycznego lukru dostajemy garść soli, którą trzeba z cierpliwością i bez sprzeciwu połknąć. 

Podobało mi się, że pani Colleen nie tylko skupiła się na zakochanych, ale również wzięła pod uwagę postacie poboczne. Polubiłam brata Layken. Chłopiec jak na swój wiek miał niebywałe… poczucie humoru. Potrafił sprawić, że nawet najtragiczniejsza wiadomość stawała się do zniesienia, a to wszystko przez jego słowa, które nie ważne, że w nieodpowiednim momencie padały z jego ust.

„- Czy Lake mówiła ci, że musimy porozmawiać?
- Tak. Ale nie musiała. Jemy bazanię.
Obie spoglądamy na niego pytająco.
- Zawsze kiedy jemy bazanię, dzieje się coś złego. Pamiętacie jak żeście zrobiły bazanię po śmierci dziadka? Zrobiłyście ją też wtedy, kiedy powiedziałyście mi, że tata nie żyje. Potem wtedy kiedy mówiłyście, że przeprowadzamy się do Michigan. Teraz też ją robicie. Albo ktoś umiera, albo wracamy do Teksasu.”

Ważną role w książce miały umieszczone wiersze. Sprawiały, że dzięki nim mogliśmy jeszcze bardziej wgłębić się w uczucia postaci, to jak teraz się czują, co przeżywają. Wiersze były ich ujściem, drogą przez którą przepływały przeróżne uczucia od miłości po odrzucenie. Były też pożegnaniem i rozpoczęciem czegoś od nowa. Autorka niejednokrotnie o czymś pisała i mogło się wydawać, że to jeden nic nie znaczący epizod, który jednak miał swoje zakończenie w przyszłości. Bardzo podobał mi się wątek z różowym balonikiem. To w jaki sposób został on przedstawiony kiedyś i jak ten sam różowy balonik może wyglądać teraz.

Odniosłam wrażenie, że tytułowa pułapka uczuć nie odnosi się jedynie do Willa i Lake. Odnosi się do wszystkich postaci, które coś czuły, przeżywały i nie były to uczucia, które można od tak odrzucić czy zapomnieć. W książce, każdy miał swoje miejsce, swój czas, by pokazać co w danym momencie czuje. Dzięki temu zabiegowi Pułapka uczuć była jeszcze bardziej autentyczna. Historia, którą opowiedziała nam autorka mogła wydarzyć się naprawdę i ukazywała nam, że życie nie składa się tylko z przyjemnych chwil, ale również z tych złych, którym musimy stawić czoło, chociaż na początku w ogóle nie jest to łatwe.

„ – Lake! Wracaj tu! Musimy porozmawiać! – krzyczy mama z podjazdu.
- Masz rację, mamo, ale to ty powinnaś mi się z czegoś wytłumaczyć. Wiem, dlaczego jutro mamy jeść razem kolację! Wiem, dlaczego przeprowadziliśmy się do Michigan! Wiem o wszystkim! Więc nie waż mi się mówić, że ja coś ukrywam! (…)
- Zabierz mnie stąd. Szybko – mówię do Eddie.
Kiedy odjeżdżamy, zaczynam płakać. Nie chcę tam wracać.”

Pułapka uczuć to istny wir wszelakich emocji, które wypływają z książki. Główna bohaterka musi zmierzyć się z wszelkimi trudnościami jakie staja jej na drodze, jednak małymi kroczkami idzie do przodu i pokonuje je na miarę swoich możliwości. Na szczęście nie jest sama. Zawsze może liczyć na Eddie, która w najtrudniejszych momentach jest niczym promyk słońca w ciemności. Jej zachowanie i sposób bycia sprawia, że człowiek nie potrafi być przygnębiony; chociaż na chwilę zapomina, że ma jakiś problem.

Nie jestem zwolenniczką wierszy umieszczanych w książkach, jednak te zawarte w Pułapce uczuć idealnie pasowały do klimatu jaki w niej panował. Moja szczególną uwagę zwrócił list matki, na końcu opowiadania. Był takim uwieńczeniem pewnego epizodu życia, który się zakończył i zwiastunem tego co ma nadejść. Przy każdym rozdziale był też cytat z poszczególnych piosenek zespołu The Avett Brothers. One tak samo jak wiersze miały na celu ukazanie czegoś co autorka chce nam przekazać – w tym przypadku o czym mniej więcej będzie rozdział. To jakby tytuł, dzięki któremu możemy się domyślać o czym będziemy czytać.

Książkę czytało się przyjemnie. Miało się wrażenie, że uczestniczy się w życiu pewnej społeczności, która istnieje naprawdę, a my jesteśmy jej obserwatorami. Nie zawsze udaje się przenieść do książki coś co będzie wyglądać tak autentycznie. Myślę, że pani Colleen się to udało. Nie była to pozycja, która przebiła Hopeless, napisaną przez tę samą autorkę, ale ciekawa jestem jak wyglądają kolejne tomy przygód Layken i Will’a. Mam nadzieję, że ich uczucie z delikatnego pączku róży rozkwitnie i pokaże nam swoje prawdziwe oblicze.


Moja ocena: bardzo dobry

Książka bierze udział w wyzwaniu:

Zobacz także:

8 komentarze

  1. Czytałam. Książka nie jest zła, ale nie powala na kolana - jak dla mnie. Drugi tom Cie może zaskoczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt faktem poziomem odstaje od Hopeless chociażby, ale w dalszym ciągu mi się podobała. Jak znajdę drugą część to przeczytam na pewno :)

      Usuń
  2. Z czystej ciekawości sięgnę, gdyż nie czytałam jeszcze niczego tej autorki.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dziwne :) tak szumnie o niej jest.. chociaż z drugiej strony... ja też długi czas nie miałam jej w łapkach.

      Usuń
  3. Kupiłam, bo była fajna promocja na Taniej Książce:) Czuję, że nie będę zawiedziona:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi książka bardzo się podobała, chociaż według mnie nic nie przebije "Maybe someday" :))
    Drugi tom Pułapki uczuć jest nieco gorszy niż pierwsza część, jednak czyta się go równie przyjemnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę dorwać w końcu to maybe someday! :D

      Usuń

Jest mi niezmiernie miło, że poświęciłeś swój czas i przeczytałeś mój wpis. Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, za każdą radę i krytykę. Mam nadzieję, że jeszcze do mnie zawitasz czytelniku!