Colleen Hoover - Maybe Someday

by - niedziela, kwietnia 17, 2016


Tytuł: Maybe Someday
Autor: Colleen Hoover
Liczba stron: 366
Wydawnictwo: Otwarte
Przekład: Piotr Grzegorzewski
Kategoria: Romans

Na temat "Maybe Someday" przeczytałam wiele pochlebnych opinii. Ludzie rozpływali się na tą książką, zapewniając, że jest jeszcze lepsza niż "Hopeless", a trzeba przyznać, że ta druga wywarła na mnie ogromne wrażenie.
Chciałam podejść do tej książki nieco sceptycznie, by w razie czego, moje rozczarowanie było mniejsze niż gdybym miała skakać z podniecenia jaka ta książka jest wspaniała, a tak na prawdę to nic nadzwyczajnego. Co z tego wyszło?
Książkę kupiłam z dwóch powodów. Bardzo spodobała mi się okładka. tonowana kolorystyka, nie napaćkane na każdym milimetrze wolnej przestrzeni... Nazywam takie okładki "czyste". Drugi powód to wiele pozytywnych opinii na jej temat. Jakie są moje odczucia po przeczytaniu "Maybe Someday"?
Na świecie jest wiele rodzajów miłości, zaczynając od tej zwykłej, naturalnej, z którą do czynienia ma prawie każdy z nas, a kończąc na tak przedziwnej, że nawet najstarsi górale nie wiedzą o co chodzi.
Czytając "Maybe Someday" doznałam szoku. Nie spodziewałam się, że relacje Sydney z Ridge'm będą tak skomplikowane. Zarówno on jak i ona mają swoje problemy, z którymi muszą się zmierzyć. Oboje los doświadczył w pewnym stopniu i teraz muszą przezwyciężyć wszystkie jego przeciwności.
Główni bohaterowie nie znają się od samego początku. Ich drogi krzyżują się w dniu kiedy oboje spoglądają na siebie, a jedynym murem jaki ich dzieli to balustrada balkonu no i - nie oszukujmy się - przepaść między ich blokami. Mieszkają naprzeciwko siebie, a wszystko zaczyna się od jednego niewinnego sms'a. To właśnie wtedy życie Sydney zaczyna się komplikować, a Ridge, nie bardzo chyba rozumiejąc co robi - wyciąga do niej pomocną dłoń.
Autorka nie poskąpiła humorem, czego możemy doświadczyć prawie na każdym kroku kiedy Ridge, jego przyjaciel Warren i Sydney są razem. 
 Są również momenty kiedy człowiek się wzrusza i myśląc, że już wszystko zostało powiedziane, nagle dostaje obuchem w głowię i dowiaduje się jeszcze więcej.
Czy "Maybe Someday" jest lepsze od "Hopeless"? Jak dla mnie to niekoniecznie. Czytałam ją z równym zaciekawieniem, jednak to po "Hopeless" musiałam tydzień zbierać się z podłogi. "Maybe Someday" odłożyłam na półkę z uśmiechem na twarzy. Zakończenie moim zdaniem było przewidywalne, tylko zastanawiałam się jak autorka do niego doprowadzi, a doprowadziła po najmniejszej linii oporu - prosto, zwyczajnie i po ludzku, bez wydziwień. 
Uwagę trzeba również zwrócić na teksty piosenek usiane po całej książce. Dzięki nim można jeszcze bardziej wczuć się w historię, być uczestnikiem wydarzeń. Co ciekawsze, wszystkie utwory można przesłuchać po zeskanowaniu kodu umieszczonego w książce, co moim zdaniem jest interesującym rozwiązaniem.
Książkę czytało mi się przyjemnie i szybko. Bywały momenty zaskoczenia, wzruszenia, czasem lekkie ukłucie strachu... Lektura odpowiednia na każdą porę roku i wydaje mi się, że dla każdego nie wymagającego czytelnika. Stawiam ją niżej niż "Hopeless" ponieważ była dla mnie mniej wstrząsająca, powodowała u mnie mniej emocji i słabiej na mnie oddziałała, ale nie przekreślam tym samym autorki. Mam nadzieję, że jej kolejna książka jaka wpadnie w moje ręce, odciśnie na mnie swoje piętno i będę się z Wami mogła podzielić swoją opinią na jej temat.

Moja ocena: Dobra
Książka bierze udział w wyzwaniach:

Zobacz także:

10 komentarze

  1. Mnie Twoja recenzja zainteresowała :) Korci mnie, by sięgnąć po jakąś książkę, ale cierpliwie czekam, bo w kwietniu mają dotrzeć do mnie dwie książki z cyklu "wędrująca książka", więc nie chcę rozpoczynać jakiejś historii i odkładać jej na półkę w trakcie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka nie jest zła :) ale spodziewałam się czegoś lepszego. Tyle się naczytałam jaka ona och i ach, ale dalej uważam, że "Hopeless" jest lepsza. Czasami się zastanawiam... może ja mam serce z kamienia, ze ta mi nie przypasiła, aż tak bardzo...

      Usuń
  2. Kilka książek Hoover mam już za sobą i chyba "Maybe someday" jest moją ulubioną. Niby prosta historia, a jakże absorbująca i piękna. Powieści autorki mają w sobie pewną lekkość, co odróżnia je od innych książek z tego gatunku :D Mam nadzieję, że niedługo uda mi się przeczytać "Ugly love". Pozdrawiam serdecznie :D
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo poluję na "Ugly Love" :) autorka ma swoje patenty na opowiadania :) i niby wszędzie miłość i coś zaskakującego, jednak każda historia jest inna i równie dobra.

      Usuń
  3. Zakochałam się w okładce. Czytałam trochę pochlebnych opinii, parę razy widziałam ją na półce w księgarni, lecz jeszcze się nie przekonałam do kupna (a na biblioteki jestem uczulona). Ale skoro powieść jest humorystyczna, to z pewnością po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że kiedy było głosowanie na okładkę, głosowałam na drugą. Teraz nie mogę jej w sieci znaleźć, ale też była ładna.

      Usuń
  4. Tak, zakończenie naciągane i serio, jakby Autorka poszła po linii najmniejszego oporu, znaczy nie mam za złe zakończenia i jego pozytywnego rozwiązania, tylko to było dość przerysowane i chyba ostatecznie Hopeless podobało mi się odrobinę bardziej, jestem ciekawa co znajdę w Ugly love ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również jestem tego ciekawa, ponieważ "Ugly love" jeszcze przede mną, ale tak jak przy tej pozycji, nie będę się nastawiała na cuda na kiju :)

      Usuń
  5. A ja gdy widzę powieści fragmenty piosenek, to zastanawiam się, czemu do książki nie jest dołączona płyta z odpowiednim repertuarem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj jest kod do zeskanowania dzięki któremu można piosenek wysłuchać. Chociaż jeśli ktoś na prawdę chce, to i na You Tube znajdzie :)

      Usuń

Jest mi niezmiernie miło, że poświęciłeś swój czas i przeczytałeś mój wpis. Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, za każdą radę i krytykę. Mam nadzieję, że jeszcze do mnie zawitasz czytelniku!