Magdalena Kordel - Anioł do wynajęcia

by - piątek, stycznia 05, 2018


Autor: Magdalena Kordel
Tytuł: Anioł do wynajęcia
Liczba stron: 381
Wydawnictwo: Znak
Kategoria: Obyczaj

A dla leniuszków opcja video:

To nie pierwsze moje spotkanie z twórczością Magdy Kordel, ale chyba żadne nie było tak przyjemne jak to. Miałam okazję poznać cykl Malownicze, dzieje Leontyny i zawsze miło spędzałam czas przy lekturze. „Anioł do wynajęcia” przeleżał na mojej półce prawie cały rok. Nie chciałam czytać czegoś świątecznego kiedy z nieba leje się żar, lub zakwitają bzy. To nie był odpowiedni moment do czytania takich pozycji i szczerze cieszę się, że poczekałam do świąt Bożego Narodzenia, aż sięgnę po tę książkę.

Naszą główną bohaterką jest Michalina, aczkolwiek każdy odgrywał w tej historii ważną rolę. Gdyby nie splot bohaterów, ich przypadkowe spotkania, opowieść ta nie byłaby tak dobra. 

Poznajemy dziewczynę w bardzo niekomfortowej sytuacji. Mogłoby się zdawać, że autorka przedstawiła nam osobę bezdomną, szukającą schronienia przed mrozem, śniegiem i ogólnie panującą zimą, ale czy aby na pewno? 

Sytuacja Michaliny klaruje się wraz z poznaniem nowych bohaterów, najpierw Gabrysi – właścicielki kwiaciarni, potem Petroneli – starszej pani, nieco ekscentrycznej i zdaje się, że samotnej.

Kiedy dziewczyna wykończona i pozbawiona wszelkiej nadziei na poprawę swojej sytuacji zatrzymuje się przy ogniu niedaleko kwiaciarni, zauważa ją Gabrysia. Widząc zmizerowaną postać nie ma sumienia, by zostawić ją na mrozie i zaprasza do kwiaciarni na kubek gorącej herbaty z cynamonem.

Od tego momentu sytuacja Michaliny nieznacznie się poprawia i wszystko zaczyna dążyć ku lepszemu.

Ciepła kurtka, mężczyzna, który dzień w dzień częstuje ją obwarzankiem, w końcu odwiedziny w kościele, modlitwa i Petronela wraz z tajemniczym mężczyzną. 

Ci ostatni będą częstymi gośćmi na kartach powieści i to oni staną się podporą dla dziewczyny.

Kim tak naprawdę jest Michalina? Dlaczego znalazła się na ulicy? Jaki wpływ na nią będzie mieć Petronela, Gabrysia oraz Konstanty? Tego musicie dowiedzieć się sami, a zapewniam Was, że warto!!!

Ponadto mamy wątki poboczne, które umilają lekturę i sprawiają, że historia jest jeszcze bardziej żywa i realna. Powtórzę to pewnie setny raz, ale Magdzie genialnie wychodzą bohaterowie mali oraz ludzie, na których „ciąży piętno stereotypu”. Jedną z takich postaci jest Kochanieńki. Mężczyzna „większego gabarytu”, elegancik jakich mało, tak zwany burżuj, dla którego pojęcie „zaciskać pasa” nie istnieje. Typ człowieka „co to nie on”. Przekomiczna była to postać. Niejednokrotnie się uśmiałam z jego głupoty. Rozumem to on nie grzeszył. Wręcz przeciwnie był głupi jak stołowe nogi. Wątki z Kochanieńkim były tak genialne jak te z Mieciem w cyklu Malownicze i na prawdę wielkie ukłony dla Magdy, że potrafi w tak pomysłowy sposób przedstawić człowieka, który w zasadzie mało wnosi do głównej fabuły, ale bez niego historia byłaby uboższa. 

Wiele rzeczy podobało mi się w książce. Od imienia głównej bohaterki począwszy, a skończywszy na wizerunku anioła, przypominającego pewnego mężczyznę, którego Michalina miała okazję spotkać. To był właśnie moment kiedy uśmiechnęłam się od ucha do ucha. Magda słynie z powieści obyczajowych, osadzonych w realnym świecie, które mogą zdarzyć się każdemu z nas. Wątek kiedy dziewczyna rozpoznaje w namalowanym mężczyźnie kogoś, kogo widziała dodaje opowieści nutki fantastyki. Szalenie delikatny i skromny akcent, ale jak dla mnie jest to bardzo piękny ukłon w stronę fantasy, które kocham. Od tego momentu widziałam już, że „Anioł do wynajęcia” będzie najlepszą pozycją Magdy Kordel jaką trzymałam w ręku. 

Przecudowna historia, pełna magii, śniegu, świątecznego klimatu, ale równocześnie pełna problemów rodzinnych, trosk, rzeczy poważnych i mniej poważnych. Tych zabawnych przy których człowiek uśmiecha się do kart powieści i takich gdzie na chwile zatrzymuje się, by oddać się zadumie i wyciszeniu. 

Nie czytajcie tej książki w środku lata czy na przełomie wiosny. Odłóżcie ją na okres świąt Bożego Narodzenia, kiedy to dzieje się akcja tej powieści, byście mogli totalnie wczuć się w klimat i poczuć magię świąt (jakkolwiek zabrzmi to niczym reklama Coca-Coli). Nie spotkałam jeszcze autora, która pisałaby w taki sposób, że z wynikającej treści książki chciałabym twórcę danej pozycji uściskać. Magda Kordel jest pierwszą taką osobą. Czytając jej książki czasami łapię się na tym, że mam wrażenie iż nie czytam słów danego bohatera, nie widzę reakcji wykreowanej postaci, a samej Magdy. Mam poczucie, że to są decyzje Magdy, że ona postąpiłaby tak samo jak jej bohaterowie i aż ciepło robi się na sercu. 

Po raz kolejny napiszę, że jej książki są „balsamistyczne”, dodają otuchy, poprawiają nastrój, pokazują, że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście, trzeba tylko mieć oczy szeroko otwarte i zauważać okazję. Twórczość Magdy Kordel jak żadna inna, bardzo mi się podoba, a „Aniołem do wynajęcia” pozamiatała doszczętnie. 

Książka jest przepełniona ciepłem, miłością, zrozumieniem, trudnymi wyborami, sprytnymi sposobami na niektóre problemy. Jest po prostu genialna. 

Muszę koniecznie zwrócić uwagę na okładkę, która jest przepiękna!!! Dziewczyna w długich, blond włosach ubrana jak współczesna królewna śnieżka, na niebieskim, zimowym tle… po prostu bomba! Najpiękniejsza ze wszystkich okładek książek autorstwa Magdy jakie posiadam na swojej półce. Oczywiście uważam, że ta dziewczyna to Michalina właśnie i tak ją sobie wyobrażałam przez cały czas czytania „Anioła do wynajęcia”.

Książkę bardzo serdecznie polecam każdemu, kto lubi powieści obyczajowe, osadzone w miejscu, które może istnieć naprawdę. Pozycję czyta się szybko, a lektura jest przyjemnością. 

Jeśli jeszcze nie mieliście okazji przeczytać tej książki, to nadróbcie to czym prędzej, póki jesteśmy jeszcze w świątecznej atmosferze i będziecie mogli mocniej wczuć się w klimat panujący w książce. Z pewnością nie będziecie żałować!

Moja ocena: Koniecznie musisz przeczytać!
Książka bierze udział w wyzwaniach:

1. Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 2,3 cm

Zobacz także:

2 komentarze

  1. Przeczytałam ''Serce z piernika'' tej autorki, więc chętnie sięgnę też po tę książkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie "Serca z piernika" jeszcze nie ogarnęłam, ale jestem przekonana, że tez mi się spodoba. Może nie tak bardzo jak "Anioł do wynajęcia", ale z pewnością będzie to przyjemna lektura :)

      Usuń

Jest mi niezmiernie miło, że poświęciłeś swój czas i przeczytałeś mój wpis. Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, za każdą radę i krytykę. Mam nadzieję, że jeszcze do mnie zawitasz czytelniku!