Paweł Fleszar - Wyśniona jedenastka

by - wtorek, lipca 10, 2018


Autor: Paweł Fleszar 
Tytuł: Wyśniona jedenastka 
Liczba stron: 404 
Kategoria: Kryminał 

Do przeczytania tej książki byłam zaproszona już spory kawałek czasu temu i dopiero teraz udało mi się sięgnąć po tę pozycję i zaznajomić z jej treścią. Biorąc pod uwagę obecne wydarzenia mające miejsce w Rosji, a mam tu na myśli mundial, książka mogłaby się wydawać strzałem w dziesiątkę, ale czy na pewno? 
„Wyśniona jedenastka” jest podzielona na wydarzenia mające miejsce w 2004 oraz w 2016 roku. Zarówno w jednym jak i drugim czasie, głównym bohaterem jest Maciej Porzyński - dziennikarz pracujący w gazecie w dziale sportowym. 
Cała historia rozpoczyna się w chwili, gdy Maciej wraz z koleżanką Karoliną odnajdują zwłoki. Jak pewnie się domyślacie, sprowadza to na nich kłopoty, z którymi będą musieli się uporać. 
Przenosząc się dwanaście lat później, nasz bohater poznaje Agnieszkę – studentkę, grającą w siatkę. Między tą dwójką czuć chemię, którą ktoś koniecznie chce w pewnym momencie zburzyć. Czy mu się to uda? 
Muszę przyznać, że początek bardzo mnie zainteresował. Autor nie bawi się w kotka i myszkę tylko od razu wyrzuca nas na głębokie wody, gdzie mamy topielca, akcja jest dynamiczna i z zainteresowaniem śledzi się losy bohaterów dalej, jednak czym dalej w las tym oporniej czytało mi się tę pozycję. Miałam wrażenie, że ta przedstawiona na pierwszych kartach powieści ofiara, była jedynie przykrywką do tego, co tak naprawdę jest głównym wątkiem fabularnym, a mianowicie pewna nagroda sportowa, która przepadła i niektórzy za wszelką cenę próbują ją odnaleźć, zaś Maciej i Karolina są tymi, którzy mają tego… niemalże dokonać. O ile to było w jakimś stopniu zrozumiałe, to o tyle nie mogłam zrozumieć czemu dwanaście lat później mężczyzna wraz z Agnieszką są non stop obserwowani i uciekają przed gośćmi, którzy ewidentnie chcieliby zrobić im krzywdę. Być może ogarnęłabym nieco więcej z tej całej pogmatwanej historii, gdyby nie… wydłużające się w nieskończoność opisy różnych meczów, mających miejsce w przeszłości, lub takich, na których Maciej obecnie bywał, by stworzyć później z nich notkę do gazety, w której pracował. 
Nadmiar dat, nazwisk piłkarzy, perypetii na boisku, tak bardzo mnie nużył i męczył, że po pierwsze zaczęłam się gubić w głównej fabule i zastanawiać się gdzie ona w ogóle jest, po drugie skipowałam te strony, na których widziałam, że relacja z meczu się ciągnie. Być może to był mój błąd, gdyż pod koniec książki ewidentnie wychodziło na to, że te opisy rozgrywek były ważne i zawierały informacje, dzięki którym nasi bohaterowie znaleźli się w takim a nie innym miejscu. Nie zmienia to jednak faktu, że te wstawki, burzyły moje skupienie i po przeczytaniu co najmniej dwóch stron opisujących jedenastu facetów biegających za piłką, zapominałam o czym była główna fabuła książki. 
Pojawiały się nowe postacie, nowe mecze i mętlik gotowy. 
Książka z pewnością byłaby odebrana przeze mnie o wiele lepiej, gdyby nie to, że nie umiałam się na niej skupić za sprawą tych wiecznych meczów i imion postaci, którzy nawet nie wiedziałam dlaczego się pojawili i kim są. 
Prawdopodobnie musiałabym przeczytać „Wyśnioną jedenastkę” od nowa, by znaleźć sens tego wszystkiego, ale żeby nie było tak ponuro, musze podkreślić jedną rzecz, która pozytywnie mnie zaskoczyła! 
Mowa tutaj o zakończeniu książki, które w moim odczuciu było zaskakujące i nigdy nie doszłabym do takich przemyśleń sama. Autor nieźle to sobie wymyślił! Ponadto odniosłam wrażenie, że to nie koniec tej historii, mimo że książka dobiegła końca. Być może to jedynie moja wybujała wyobraźnia, ale wydaje mi się, że pan Fleszar pozostawił tej fabule otwartą furtkę, przez którą być może kiedyś jeszcze przejdzie i dopisze ciąg dalszy losów naszych bohaterów. Biorąc pod uwagę opinie innych recenzujących tę książkę (a chodzi mi tu głównie o te opisy meczów, które nie tylko mi lekko burzyły skupienie podczas czytania pozycji) napisze intrygującą kontynuację, po którą będę chciała sięgnąć. 
Nie żałuję, że sięgnęłam po tę książkę, ponieważ gdyby znajdowało się w niej mniej relacji z rozgrywek sportowych, byłaby to całkiem ciekawa książka, zaś kto pasjonuje się footballem, powinien tu znaleźć coś dla siebie. 

Moja ocena: Nie polecam, nie odradzam 
Książka bierze udział w wyzwaniach: 
1. Przeczytam tyle ile mam wzrostu (ok. 3 cm)

Za możliwość przeczytania książki, bardzo serdecznie dziękuję autorowi
(Pod linkiem można pobrać/przeczytać książkę za darmo, jeśli ktoś miałby na to ochotę:))

Zobacz także:

4 komentarze

  1. Mam bardzo podobne odczucia. Napisałam zresztą autorowi, że "Wyśniona jedenastka" byłaby niezłą powieścią, gdyby nie ten natłok opisów meczów, nazwisk zawodników, rozgrywek i wyników. Przy czym moim zdaniem powieść nie jest kryminałem, lecz powieścią obyczajową, której fabuła osnuta jest na kanwie kryminalnego wątku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami bardzo ciężko sprecyzować gatunek właśnie... Ja jako osoba bardziej zaznajomiona z fantastyką, mogę nie zauważyć tych zacierających się granic między innymi gatunkami, ale jak Pani tak napisała, to musi to być prawda! :) Te opisy meczów to faktycznie była lekka męka... gdyby nie one, czytałoby się o wiele przyjemniej.

      Usuń
  2. Coś mi się wydaje, że autor trochę przesadził z tym mieszaniem gatunków i proporcje się zachwiały. Podejrzewam, że doświadczenie zawodowe i pasja sportowa zrobiły swoje. Ja raczej na ten tytuł nie mam ochoty- preferuje szablonowe kryminały.

    OdpowiedzUsuń

Jest mi niezmiernie miło, że poświęciłeś swój czas i przeczytałeś mój wpis. Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, za każdą radę i krytykę. Mam nadzieję, że jeszcze do mnie zawitasz czytelniku!